Omawiane książki podczas spotkań Dyskusyjnego Klubu Książki:

07.05.2019 r.  Haruki Murakami – “Bezbarwny Tsukuru Tazaki i lata jego pielgrzymstwa”


                                       Jedna z największych metropolii świata – piękne, wielobarwne i tętniące życiem Tokio i gdzieś pośród całego tego wielkomiejskiego chaosu zamętu oraz gwaru milionów ludzi wyłania się postać Tsukuru Tazaki, człowieka z pozoru nijakiego, bezbarwnego, osamotnionego i niepotrafiącego się cieszyć największym darem – życiem.

Zagłębiając się w karty książki czytelnik poznaje historię człowieka, który w latach swojej młodości posiadał grono bliskich, oddanych i nietuzinkowych przyjaciół. To właśnie z nim poznawał i zgłębiał tajniki życia. Jednak jak to w życiu bywa, nie wszystko jest dane na zawsze. I tak pewnego dnia przyjaźń pomiędzy nimi niespodziewanie dla Tsukuru kończy się, a ten zamiast prób wyjaśnienia niezrozumiałej dla niego sytuacji, godzi się z nią powoli popadając w nicość, samotność i depresję.

Murakami nie pozwala jednak, aby jego bohatera spowiła czerń życiowej śmierci. Dlatego stawia na jego życiowej drodze kobietę, która przekonująco i skutecznie namawia Tsukuru do konfrontacji z największymi jego demonami – przeszłością. Tak więc Tsukuru powraca do tego, co wydaje się z pozoru zamknięte i dawno skończone próbując zrozumieć wybory najbliższych dla niego osób.

Tsukuru pielgrzymuje do lat swojej młodości. Nie próbuje jednak zmienić tego, czego zmienić już się nie da. Poszukuje zrozumienia i odpowiedzi. Rezurekcji. Oczyszczenia.

Książka pełna sprzeczności, antagonizmów, niedomówień, a także wielu pytań, z którymi próbuje mierzy się przeciętny człowiek. Jej uniwersalizm Murakami podkreśla wplatając wiele filozoficznych wątków dotyczących życia, przemijania, miłości czy choćby śmierci, na które nie ma jednej poprawnej i doskonałej odpowiedzi. Bo jak sam podkreśla życie jest długie i często okrutne. Czasem niezbędne są ofiary”.

Pomimo, że jesteśmy do siebie podobni to każdy z nas jest inny, a przez to niepowtarzalny i jedynym w swoim rodzaju. Tsukuru też jest niepowtarzalny, choć wydaje się bezbarwny. Jednak czy ktoś, kto byłby nijaki miałby siłę wewnętrzną, aby zmierzyć się z tym, co dla niego jest najgorsze i najbardziej przerażające? A może w tej bezbarwności kryje się więcej odcieni niż początkowo się może wydawać? Na to pytanie Murakami nie udziela jednoznacznej odpowiedzi pozostawiając u czytelnika pewien niedosyt. Niedosyt nie tylko poznania odpowiedzi, zdobycia wiedzy, ale również niedosyt życia.

Lektura niczym puzzle – na pierwszy rzut oka nic do siebie nie pasuje, nic się nie układa. Wiele części, wątków i myśli, z których nie wyłania się żadna całość. Tuż przy końcu wyłania się jednak pewna spójność, logika. Obraz doskonały. Życie.

Halina Waszkiewicz

09.04.2019 r.  Alexander McCall Smith – “44 Scotland Street”


                                        Powieść „44 Scotland Street ” napisał Alexander McCall Smith. Autor pisał tę książkę, jako powieść odcinkową drukowaną w gazecie. Dlatego też odnosi się wrażenie, że w powieści tej nie ma żadnego konkretnego wątku, że dalsze losy bohaterów powstały na bieżąco, w miarę pisania kolejnych rozdziałów.

Rzecz dzieje się w Szkocji. 44 Scotland Street to nazwa ulicy w Edynburgu, na której znajduje się powieściowa kamienica. Autor wprowadza nas w atmosferę kamienicy w eleganckiej części Edynburga, zamieszkałej przez bogatych burżujów i nieco zblazowanych artystów, studentów i poetów. Każde mieszkanie zajmują interesujące postacie. Ich losy plączą się ze sobą, jak to w życiu bywa. Lubią się, pomagają sobie, a także obgadują siebie.

Autor w lekki i przyjazny sposób nakreśla portret kilku postaci z pobłażliwością opisując ich wady. Wspomina też kilku szkockich malarzy, pisarz, poetów i polityków.

Główną bohaterką jest Pat, młoda wieczna studentka, która dopiero, co wprowadziła się do wynajmowanego u Bruce’a pokoju. To dzięki jej przeprowadzce do tej barwnej kamienicy poznajemy mieszkańców. Jest miłą dziewczyną, która szuka swojego miejsca w życiu i chce uniezależnić się od rodziców. Czasem jest tłem, na którym brylują pozostałe postacie. Pracuje w galerii sztuki. Większość fragmentów o Pat dotyczy obrazu, który przypadkowo został oddany. Pat i właściciel galerii – Matthew przypuszczają, że obraz ten został namalowany przez zmarłego artystę. Dlatego intensywnie go szukają.

Wspomina Bruce – fan rugby, to super przystojny, nieprzewidywalny i zapatrzony w siebie narcyz. Romansuje na prawo i lewo. Uważa, że każda dziewczyna na niego leci. Pracuje, jako rzeczoznawca nieruchomości.

Domenica Macdonald to bystra i tajemnicza starsza pani, która wszystko obserwuje, lubi pogawędzić i udzielać dobrych rad. Przyjaźni się ona z wieloma lokalnymi osobistościami.

Bardzo ciekawą postacią jest pięcioletni Bertie, który uczy się języka włoskiego i gry na saksofonie. Z powodu wybryków w szkole i podpalenia gazety czytającemu ją ojcu został poddany terapii u znanego edynburskiego psychoanalityka.

Jego mama – Irene – pełna pretensji elegantka. Zmusza syna do intensywnej nauki, twierdząc, że on sam tak chce. Irene jest zbyt ambitną matką, uważa, że Bertie jest najcudowniejszym dzieckiem na świecie i jest geniuszem.

Ta sytuacja zmusza nas do zastanowienia się na ile rodzice mają prawo stymulować swoje dziecko, rozwijać jego pasje, które mogą w późniejszym czasie zaowocować karierą.

Interesującą postacią jest Duży Lou , która nie mieszka przy Scotland Street. Jest ona właścicielką kawiarni, do której przychodzi często Matthew. Jej lokal uprzednio był antykwariatem. Kupiła go wraz z książkami. Czyta je wszystkie po kolei, a następnie przytacza interesujące fakty, potwierdzając, iż książki są źródłem wszelkiej wiedzy.

Wraz z bohaterami odwiedzamy okoliczne bary i puby. Spotkamy barwną klientelę – znanego pisarza Iana Rankina czy głośnego polityka Toma Dollyella.

W powieści poznajemy młodych ludzi próbujących pracować, lub studiować. W zasadzie żadna z tych osób nie wydaje się szczególnie zapracowana, jeśli posiadają pracę to jest to praca niewymagająca żadnego wysiłku, że nie lubią swojej pracy i tylko udają, że pracują. Bohaterowie posiadają pieniądze, bogatych rodziców, czy mężów, lub otrzymali spadki. Wszystkie te osoby łączy jakaś lekkość bytu i niefrasobliwość, nikt nie jest zatroskany życiem i nikt nie ma prawdziwych problemów.

Myślę, że prawie każdego, kto mieszka w bloku bądź kamienicy, czasem denerwują sąsiedzi. Puszczają głośno muzykę, ktoś jeszcze nie za bardzo umie grać na instrumencie, dobiegają dziwne dźwięki, kłótnie, trzaskanie drzwiami. Życie w kamienicy przy Scotland Street 44 również nie jest idealne. Ta książka właśnie o tym opowiada. O zwykłych ludziach, choć zmyślonych, którzy gdzieś sobie mieszkają i zajmują się codziennymi sprawami.

Sytuacje przedstawiona w tej książce wydaj się być zwyczajnymi, ale jednak wciągają i niejednokrotnie potrafią rozśmieszyć. Jeśli szukasz lektury łatwej, lekkiej i przyjemnej to ona spełnia te zadania. Jednocześnie jednak autor przemyca tematy, nad którymi można się zastanowić. Posługuje się również starym już schematem, że stary człowiek nie oznacza nudnego człowieka. Nigdy nie wiemy, jaką historię kryje w sobie.

Z tyłu książki przytoczony został fragment recenzji „The Times”, który będzie dobrym podsumowaniem. „Książki McCall Smitha są jak gorące kakao w mroźny wieczór, jak ciepła bielizna na zimowe dni. Powinny być zapisywane przez lekarzy, jako lek na zimową chandrę”.

Czesława Dębska

19.03.2019 r.  Marcia Willett – “Godzina dzieci”


                                         Zaintrygował mnie tytuł książki „Godzina dzieci”, którą napisała Marcia Willett. Jest to wzruszająca opowieść o życiu rodziny państwa Show-Lidie i Ambrosa. Rzecz dzieje się w Kornwalii, w dużym starym domu z widokiem na morze i wrzosowiska. Tutaj dzieci państwa Show (5 córek i syn) spędziły szczęśliwie dzieciństwo.

W życiu dzieci ogromną rolę odegrała wykształcona i bardzo uczuciowa matka, miłośniczka literatury i rodzinnego ciepła. Codziennie o piątej po południu matka czytała im baśnie i opowieści. Wtedy dzieci wyciszały się i wkraczały w świat baśni i cudów. Dla matki- Lidie Show i jej dzieci była to ulubiona chwila dnia. Czekały na nią. To właśnie była tytułowa godzina dzieci. Atmosfera tej chwili sprzyjała budowaniu serdecznych więzi między Lidie i dziećmi oraz dzieci między sobą.

W powieści przeplatają się wątki z przeszłości i teraźniejszości, które stopniowo układają się w całość. Wspomnienia córek sprzed 60-u lat są bardzo żywe. Zachowały więzi rodzinne, umiały okazywać sobie serdeczne uczucia, zrozumienie, niesienie pomocy – nawet wtedy, gdy było to (z racji wieku) trudne. Rodzinną atmosferę i wzajemną troskę zaszczepiły również swoim dzieciom. Młode pokolenie kochało swoje ciotki, okazywało im zainteresowanie, wspólnie z nimi świętowało.

Książka bardzo mi się podobała ze względu na wartościowy temat, ze względu na styl literacki i ze względu na piękny, niosący ukojenie, język. W czasie lektury zanurzałam się w „krainie łagodności”.

Dla mnie jest też ważne, że w książce nie ma sztuczności. Czytając o losach bohaterów czułam się jakbym uczestniczyła w życiu prawdziwej rodziny, a nie fikcyjnych postaci. Takie książki lubię. „Godzinę dzieci” warto przeczytać.

Elżbieta Gregorowicz

12.02.2019 r.  Kazuo Ishiguro – “Niepocieszony”

                                            

                                     Kazuo Ishiguro, zdobywca Bookera za „Okruchy dnia”. W „Niepocieszonym” wprowadza nas w świat, w którym zdarzenia dzieją się szybko, sprawy się komplikują.

Angielski muzyk z Worcesteshire, Ryder, przyjeżdża do pewnego miasta w Europie. Ma zagrać koncert w filharmonii. Wydarzenia się tak poukładały, że artysta orientuje się, że społeczeństwo miasteczka nie oczekuje jego występu, chociaż czegoś wyraźnie oczekuje. On nie czuje się komfortowo. Porusza się jakby w nierealnej przestrzeni życiowej. Pozwala innym kierować sobą. W różnych sytuacjach otaczają go zdesperowani i zagubieni ludzie, którzy widzą w nim kogoś, kto odmieni, pomoże czy wybawi ich z różnych niedoskonałości ludzkich. Muzyk nie wie, kto go zaprosił do tego miasteczka, nie wie, kim jest kobieta, z którą zgodził się porozmawiać.

Autor pokazuje, że kiedy się opuszcza świat, nie ma już szansy, aby się pojednać. Duże znaczenie dla funkcjonowania w społecznościach czy rodzinie mają zgoda i pewność siebie. Tego zabrakło bohaterom tej powieści.

Ryder daje się wplątać w mnóstwo drugorzędnych spraw, jest zmęczony, a przecież ma rodzinę, która schodzi na drugi plan. Autor pokazuje, że człowiek chciałby zmienić świat, natomiast nie ma motywacji do zmiany samego siebie. Nie jest w zgodzie z samym sobą, nie akceptuje samego siebie.

Rydel nie miał czasu dla rodziny nawet wtedy, kiedy ojciec żony zasłabł i wszyscy z obsługi hotelu czekali na karetkę pogotowia, on omawiał podróż do Helsinek.

Christofer, człowiek z branży muzycznej ocenia sytuację w sfrustrowanym społeczeństwie: „mimo wielu zabiegów spotkania z ludźmi, którzy mniemają, że przewodzą tutejszemu społeczeństwu, nie odbywają się, bo oni są zbyt dumni, wiedzą, że nie rozumieją, to nie chcą przyjść, ale oni i tak nie rozumieją, dlatego nie chcą przyjść… Prowincjusze bez żadnego przygotowania nie potrafią zrozumieć czegoś, choćby mieli wielkie poczucie obowiązku”.

Utwór ten moim zdaniem jest głęboką satyrą na zachowanie gremiów, kiedy nie będąc w tzw. „temacie”, powtarzają wyrażenia nie zawsze zgodne z ich myśleniem czy wiedzą.

Autor, młody człowiek trafnie ocenia, że szczęście i miłość nie zależy od tego, co posiadamy, czy kim jesteśmy. One zależą wyłącznie od tego, co myślisz. Zawsze jest możliwość wyboru swoich myśli i pokierowanie swoim życiem według własnego planu. Zawsze nasza reakcja na wydarzenia musi być taka, aby życie wyglądało tak jak je sobie poukładamy. Ludzie oceniają rzeczywistość z własnego punktu widzenia, a z tym nie musimy się zgadzać. Najczęściej to wiemy, ale nie wiemy jak wprowadzić zmiany w naszym życiu. Pozwalamy, aby to inni układali nam życie, decydowali za nas. Zrzucamy też odpowiedzialność za nasze życie na innych. Najczęściej nie podejmujemy decyzji, żeby coś zmienić, jesteśmy pod pręgierzem oczekiwań innych. Musimy zatem zdecydować, czy chcemy przeżyć swoje życie pod dyktando innych.

Na szczęście musimy pracować każdego dnia. O związek, rodzinę, dzieci nie da się dbać od przypadku do przypadku. To wymaga regularnego wysiłku. Drobne chwile szczęścia, radości trzeba kolekcjonować. Szczęśliwi możemy być tu i teraz.

Utwór można podsumować wypowiedzią Ericha Fromma: „… szczęście nie jest dziełem przypadków ani darem Boga. Szczęście to coś, co każdy z nas musi wypracować dla samego siebie”.

Danuta Łoszkowska

15.01.2019 r.  Anna Kamińska – “Simona – opowieść o niezwyczajnym życiu Simony Kossak”

                                           

                                                 Książkę „Simona – opowieść o niezwyczajnym życiu Simony Kossak” napisała Anna Kamińska. Była ona nominowana w Plebiscycie „Książka Roku 2015” w kategorii autobiografia, biografia, wspomnienia. Simona urodziła się 30.05.1943 roku, jako trzecia córka Jerzego Kossak. Zaniedbywana przez matkę (nie chciała nawet karmić swojego dziecka), musiała się nią zająć niańka. Była słaba, chorowita, miała krzywicę oraz rozszczep podniebienia, obawiano się czy w ogóle przeżyje. Simona trafia do szpitala św. Łazarza, gdzie lekarze ratują jej życie. Życie w Kossakówce dla dziewczynki, a później nastolatki, było bardzo trudne. Nie akceptowana przez siostrę i rodziców, chowana twardą ręką, za byle przewinienie była karana. W rodzinie więcej serdeczności okazywano zwierzętom niż sobie nawzajem. Przy stole ściśle przestrzegano reguł dobrego zachowania. Wszystko miało być zrobione na rozkaz, szybko i pod linijkę – klasyczny pruski dryl. Córkom nie wolno było nic albo prawie nic. Simona była bita szpicrutą po całym ciele, nawet po głowie, za byle przewinienie, nawet błahe. Dobre wychowanie w przedwojennym stylu było dla matki jak religia. Simona od najmłodszych lat miała kontakt ze zwierzętami i ptakami. Nienawidziła szkoły, do której ją posłano. W młodym wieku została zmuszona do pracy chałupniczej, którą matka założyła w domu. Zarobione w ten sposób pieniądze pozwoliły jej ukończyć studia z wyróżnieniem. Chcąc uciec od apodyktycznej matki, która Simonę traktowała jak służącą, wyjeżdża do Białowieży, gdzie realizuje swoje cele i marzenia. Wśród zwierząt znajduje to, czego nie doświadczyła od ludzi. Wybiera własną drogę życia. Trudne warunki bytowe nie odstraszają jej, aby zamieszkać w drewnianej leśniczówce bez wody i prądu. Była naukowcem i ekologiem, autorką nagrodzonych filmów i słuchowisk radiowych. Mieszkańcy Białowieży mówili o niej „hipiska” i „czarownica”, ale u nich też zyskała szacunek. Miłość swoją do fotografa przyrody – Lecha Wieliczka określała jako dojrzałą relację  damsko-męską, żadne z nich nie powiedziało słowa „Kocham Cię”. W wieku 64 lat umiera w Białymstoku na raka. Simona, buntowniczka, pasjonatka, kobieta o silnej osobowości, szukająca swojego miejsca w świecie o artystycznej duszy znajduje spokój w Białowieży.

Zachęcam do przeczytania tej książki i przeżycia doznań w niej opisanych. Ta książka jest mi bardzo bliska ponieważ jestem córką leśniczego, a sceny w niej zawarte w dużej mierze pokrywają się z doznaniami jakie ja odczułam na własnej skórze. Chciałoby się powiedzieć „tam dom gdzie serce Twoje”.

                        Grażyna Ołowska

11.12.2018 r.  Magdalena Witkiewicz – “Opowieść niewiernej”

                                                                                   

                                                                           … jest to niewielki wycinek z życia bohaterki powieści Ewy, jej małżeństwa, przyjaciół.

Dwoje ludzi spotyka się, zakochuje się w sobie, podejmuje decyzję o byciu razem. Zanim zamieszkają razem każdy, na swój sposób chce zauroczyć drugiego, każdy widzi, lub chce widzieć w drugim to, co najlepsze, co go urzeka. A może widzi to, co chce widzieć.

On piękną kobietę, zadbaną, gospodarną, mądrą. Dobrze żeby miała jakiś majątek. W tym wypadku mieszkanie, pracę. Kobieta ma być wyjątkowa, którą można pochwalić się przed kolegami, która zadba o dom, męża, dzieci. Która wreszcie zajmuje się logistyką, rachunkami. Będzie pamiętać o uroczystościach rodzinnych, przyjmować gości i wielbić męża. I tak postrzega swoją kobietę Maciek, „bohater” tej powieści. Maciek, przedsiębiorca pracujący w firmie transportowej na eksponowanym stanowisku całym sobą angażuje się w pracę. Poza nią nie widzi życia. Zdobywanie pieniędzy jest najważniejsze, jego pieniędzy na budowę jego domu, wg jego pomysłu i planu. Żona ma to tylko zaakceptować bezdyskusyjnie. Czy młoda kobieta potrzebuje tylko rzeczy materialnych? Zrezygnowała z białej sukni, wesela, podróży „…To tylko papierek” – mawiał Maciek. I zbędne wydatki. Ewa, jako legalna żona potrzebna mu była tylko do wspólnych rozliczeń podatku. Do dodatkowego dochodu z wynajętego własnego mieszkania. Maciek zyskał wikt i opierunek u żony. (Koszula miały być wyprasowane bez kantu na rękawie). Wg otoczenia był w zasadzie dobrym człowiekiem. Nie pił, nie bił, nie zdradzał. Bez emocji. Zarabiał.

Ewa tęskni za namiętnością, za czułością, rozmową, potwierdzeniem, że ją kocha. Jak każda kobieta. Każdy czulszy zwrot ku niej przyjmuje z drżeniem serca gotowa do coraz większych poświęceń każdym dniem jednak mąż jest bardziej oziębły, zajęty zarabianiem pieniędzy, zapatrzony w swoją karierę. Jego zwroty – ja, mój dom, moja praca – świadczą o jego egoizmie. Postrzegany był jednak przez rodzinę i otoczenie (oprócz przyjaciółki Ewy – Gosi), jako mąż idealny. A tak określa go Ewa: „Mąż idealny, taki jak mój zabija miłość powoli. Codziennie dolewa kroplę trucizny, której odrobina nie szkodzi, ale gdy jest jej więcej ma działanie śmiertelne”.

Ewa ucieka w pracę. Pieniądze na życie, utrzymanie jej domu, ubrania – Przecież Maciek zarabia na budowę domu. I tu przypadek. Spotkała poznanego kiedyś chłopaka, Pawła. Spojrzenie, błysk w oku… Spragniona czułości Ewa poddała się uczuciu i stała się kochanką. Nie było to głębokie uczucie. Ewa łaknęła bliskości fizycznej, czułości. Jak kania dżdżu łaknęła czułych słów, dotyku, serca? Jak każda kobieta pragnęła dzieci. Maciek nie. Ta samotność pchnęła ją w ramiona kochanka. Jej kolega, przyjaciel Michał, który ją skrycie kochał był świadkiem rozterek Ewy. Był powiernikiem jej przygód. Cierpliwie wysłuchiwał zwierzeń. Sam będąc po przejściach doskonale rozumiał Ewę. Starał się ją wspierać nie oczekując w zamian (czy na pewno?) niczego. Też pracował, zajmował się córką i dawał Ewie wsparcie. O każdej porze był gotów pomóc Ewie dobrą radą zachowując powściągliwość, skrycie ją kochał?

Po rozstaniu z Maćkiem Ewa wyszła za Michała. Odzyskała spokój, urodziła dzieci. Romans z Pawłem, jego zdrada była katalizatorem, powodem zmian w życiu Ewy. Przyspieszył decyzje o odejściu od Maćka człowieka oziębłego, egoisty nie zdolnego do głębszych uczuć. Zapatrzonego w siebie i własne potrzeby.

Analizując powieść, genezę powstałego romansu nasuwa mi się pytanie: Czy warto? Czy można podejmować decyzje będąc zakochaną na umór? Czy nie należałoby zostawić sobie pewnego marginesu niezależności? Przecież my, kobiety tak właśnie postępujemy. Najpierw wielka miłość, ślub, dzieci praca na dwa etaty, poświęcenie. Aby wszyscy byli zadowoleni. Znosimy kaprysy dzieci dając im gwiazdkę z nieba, znosimy humory męża, który uważa, że wszystko jest w porządku. O co ci chodzi. To Se zmień. A może by tak wprowadzić „kontrakty” małżeńskie. Na piśmie! Ustalić reguły, zasady! A potem np. w rocznicę otwierać kopertę i sprawdzić co robimy wbrew ustaleniom, a co nam się udało. Gdzie popełniamy błędy, a czego nie dostajemy od  męża? Czy istnieje między nami jeszcze więź emocjonalna, czy już tęsknimy za dobrym słowem, dotykiem. Czy już zwracamy uwagę na komplementy obcych mężczyzn? Czy nie tak rodzi się grunt do skoków w bok? Zdrad? Czy nasz mężczyzna jest zwolniony po kilku latach związku z dbania po siebie, czy już jesteśmy nieczułe na gesty, słowa?

Nie poświęcajmy się bez reszty dzieciom, mężowi, rodzinie. Jesteśmy wartością samą w sobie, o którą same musimy dbać. Bo czy warto?

                        Halina Włoszczuk

23.10.2018 r.  Chinua Achebe – “Wszystko rozpada się”

                                                                                   

„Wszystko rozpada się” uznawana za najważniejszą powieść afrykańską – w 2008 roku obchodziła swoje urodziny.

Chinua Achebe został nazwany ojcem literatury afrykańskiej – opowiada o swoim plemieniu, o czasach spokojnego życia, tradycji, kolonializmu.

Główny bohater Okonkwo – to ambitny, silny człowiek. Jego życie- to trzy żony, obfite plony, szacunek i poważanie w lokalnej społeczności. Pewnego dnia przypadkowo zabija współplemieńca i jego życie ulega zmianie. Okonkwo musi opuścić wioskę na 7 lat. Ucieka do ojczyzny swojej Matki. Pomimo że życie jego toczy się dalej, nasz bohater postanawia wrócić na ziemie Ojców po siedmiu latach wygnania. Na nowo buduje swoją pozycję w lokalnej społeczności. Jego życie jednak ulega zmianie. Zasady, które obowiązywały do tej pory przestają obowiązywać. Wartości tracą znaczenie. Okonkwo musi zmierzyć się z nową, silną cywilizacją. Następują lata kolonializmu – nie zrozumiałe dla naszego bohatera.

Wszystko rozpada się „ to opowieść jak szybko można zmienić się życie, które do tej pory obowiązywało. Wartości, które do tej pory były ważne – tracą znaczenie. Ludzie, którzy do tej pory sprawują władzę, muszą ją oddać. Trudno poradzić sobie z nagłymi i niespodziewanymi zmianami. Kolonializm zalewa Afrykę. Biali misjonarze i kolonizatorzy narzucili swoją religię, podeptali tradycję. Okonkwo – ambitny i silny – nie podejmuje walki – odbiera sobie życie.

„Wszystko rozpada się” – to książka warta uwagi – przeczytałam ją z wielką przyjemnością. Byłam zaskoczona jak łatwo przenosiłam się do afrykańskiej wioski, brałam udział w zmaganiach naszego bohatera i jego rodziny w codziennym życiu. Wspaniałe opisy ludowych wierzeń, rytuałów na moment przeniosły mnie w świat bajki.

                        Barbara Sadowska

09.10.2018 r.  Tony Giles – “Świat w moich oczach”

                                                                                   

                                                              Tony Giles, autor książki „Świat w moich oczach”, jest Brytyjczykiem. We wczesnym dzieciństwie wykryto u niego rzadką chorobę oczu: skrajną wrażliwość na światło oraz zanik receptorów siatkówki odpowiedzialnych za widzenie. W wieku osiemnastu lat stracił wzrok i częściowo słuch, później przeszedł transplantację nerki. Uczył się w szkole z internatem dla dzieci z niepełnosprawnością wzroku, daleko od domu. Tu uświadomił sobie, że ślepota i częściowy brak słuchu nie jest najgorszym kalectwem w życiu.Tam nauczył się korzystać z laski, przechodzić przez ulicę wsiadać do pociągów, a potem samotnie podróżować.

Tony Giles jest zwykłym człowiekiem, który ma swoje marzenia, pasje, które stara się realizować mimo wydawałoby się ograniczeń. Jego największą pasją jest podróżowanie po świecie, poznawanie nowych miejsc i innych kultur. Z jego książki dowiadujemy się, co warto zobaczyć, z jakich atrakcji możemy skorzystać w poszczególnych miastach, krajach. Podróżuje sam, dziewięć miesięcy w roku, pozostałe trzy spędza w domu w Anglii.

„Świat w moich oczach” to jego literacki debiut. Dzieło Tony’ego  Gilesa jest to relacją z pełnych wrażeń podróży  po świecie. Odwiedził siedem kontynentów, wszystkie pięćdziesiąt stanów USA , przekroczył koło podbiegunowe, podróżował po  krajach Ameryki Południowej i odwiedził dziesięć kanadyjskich prowincji. Jest to opowieść podróżnika przemierzającego świat, którego nie może zobaczyć. Od skoków na linie w Nowej Zelandii do pijackich ekscesów w Nowym Orleanie: w świecie Tony’ego Gilesa wszystkie chwyty są dozwolone, a granice istnieją wyłącznie po to, żeby je przekraczać.

To wizja świata młodego mężczyzny, któremu udało się przekroczyć granice niepełnosprawności i zrealizować swoje największe marzenie: podróże do najdalszych zakątków Ziemi.

 Tony Giles czerpie z życia pełnymi garściami, a swoje przygody, – których wielu mogłoby mu pozazdrościć – opisuje z charakterystycznym dla siebie humorem, lekkością i optymizmem.

Jak powiedział w wywiadzie dla Lonely Planet Travel News:
„Podróżowanie nauczyło mnie większej świadomości świata, moich towarzyszy podróży, mnie, pokory, dzielenia się więcej, szacunku dla siebie i innych ludzi, cierpliwości, która jest prawdziwą umiejętnością podróżowania i wielu innych elementów. Stałem się lepszą osobą, a może bardziej otwartą osobą. Mam szczęście odwiedzać różne kraje i odkrywać różne kultury, wykorzystując wszystkie zmysły, smak, zapach, dotyk, słuch, skórę i stopy, by wykryć zmiany w ukształtowaniu terenu, nachylenia i powierzchnie. Moja ślepota pozwoliła mi uzyskać inny obraz świata. Pozwala mi to oceniać ludzi głosem i osobowością, a nie wyglądem, kolorem skóry czy niepełnosprawnością”.

                                                                                     Dybowska Agnieszka

25.09.2018 r.  Jaume Cabré – “Głosy Pamano”

                                                                                   

                                           Powieść została przetłumaczona na trzynaście języków, co świadczy o wielkim zainteresowaniu tematem utworu. W literaturze światowej jest wiele powieści, które wprowadzają czytelnika w wydarzenia wielkich przemian społecznych, ekonomicznych czy politycznych. Przez długie dzieje zwykłej, młodej rodziny, spodziewającej się dziecka Cabre pokazuje miejsca, w których toczyły się najbardziej brutalne walki. On, nauczyciel zostaje wplątany w działalność antyfrankistowskiej opozycji. Pomaga, a jednocześnie solidaryzuje się z burmistrzem, grając na dwa fronty. Taka sytuacja skazana jest z góry na klęskę. Autor, doskonale znający realia tamtych lat i wydarzeń krzyżuje zawiłe losy ludzi. Doskonale zdaje sobie sprawę, że nic nie jest albo białe, albo czarne. Tak jak w życiu. Czasy dyktatury F. Franco, czasy terroru i strachu, pokazuje ich wpływ na życie zwykłego człowieka. Zawsze w takich czasach mamy do czynienia z ludźmi przyzwoitymi i draniami, bohaterami i donosicielami. Starsze pokolenia pamiętają czasy, kiedy Hiszpanie wyzwolili się spod władzy tyrana, po jego śmierci. Jednak podziały, których dokonała władza pozostały mimo upływu lat. Nie można mówić o powrocie do przeszłości, kiedy przez lata dzielono naród na dobrych i złych. To zawsze wyziera z mroków historii i daje znać o sobie przy każdej publicznej dyskusji.

Tina, nauczycielka, chce sfotografować budynek szkoły przeznaczonej do rozbiórki. Za tablicą jednej z klas znalazła list, pamiętnik, przemyślenia, które nigdy nie trafiły do adresata. Tina rozpoczyna poszukiwania świadków tamtych czasów: partyzantów, faszystów tamtych bohaterów, których już nie ma rozpłynęli się w niepamięci mieszkańców.

Tak poprowadzona akcja powieści udawania, jak trudno zbudzić uśpione dawno uczucia, urazy nienawiść i namiętności.

Studium tyranii znalazło oddźwięk w uśpionym świecie przyszłości.Bardzo ryzykownym posunięciem jest powrót do tamtych lat. Pisarz zdecydował się na ten wybieg, żeby czytelnik zdał sobie sprawę z tego, że po pierwsze nic nie trwa wiecznie po drugie, że człowiek to bardzo złożona i do końca niepoznana struktura. Tak jest z Oriolę Fontellesem, tchórzem, zdrajcą, tuszującym kolejne zbrodnie i nadużycia, a jednocześnie ukrywającym powstańców i zbiegów, ułatwiającym wyjazd Żydów z Hiszpanii. To człowiek zagubiony, którego ukształtowały wydarzenia w jego kraju. Ludzkie zachowania, postawy, są zawsze ciekawe, bo wprowadzają czytelnika w świat, który zna jedynie ich twórca – autor.

Polecam tę pozycję ze względu na wyjątkową tematykę i kreślone doskonale sylwetki bohaterów.

Elżbieta Duch

26.06.2018 r.  Dimiter Inkiow – “Najsłynniejsze legendy europejskie”

                                           

                                           Przez całe wieki legendy cieszyły się wielkim powodzeniem, w różnych kulturach i narodowościach niezależnie od wykształcenia. Dzięki nim mamy szansę zagłębiać się w mądrości, których nie dostrzegamy w codziennym życiu.

Legendy zawsze wzbudzały zainteresowanie i były dawniej opowiadane przez wędrownych bajarzy wędrujących z miejsca na miejsce często przygrywających na instrumentach i śpiewających. Są to opowieści różnych narodów o dawnych wojownikach i rycerzach szlachetnych i mężnych biedzie i bogactwie upadku wielkich a zwycięstwie poniżonych oraz zwierzętach i rzeczach wykonanych przez ludzi przybierających czarodziejską moc. Wiele opowieści opiera się o fakty historyczne np.” Pieśń o Rolandzie”- Hiszpania, Francja „,Kobiety z Weinsbergu” – Niemcy ,”Golem”- strażnik z gliny – Czechy i inne. Niektóre ubarwione niespotykanymi mocami. Wszystkie jednak mają przesłanie np. poszanowanie ustalonych norm społecznych, które mają głębokie uzasadnienie w wypracowanych zasadach, aby naród nie popadł w destrukcję i samozagładę.

Utrwaliła mi się w pamięci legenda skandynawska „Długi sen Olafa Ostesona”. Przemęczony wyczerpany Olaf popada w trzynastodniowy stan pomiędzy życiem a śmiercią poznając tzw. „życie po życiu’’. Stan, którego żyjący człowiek nie jest w stanie przeżyć. Widział on bowiem oszustów, skąpców, morderców długo czekających na sąd ostateczny i ich niebywałe cierpienie: niecierpliwie chodzących odzianych w ciężki płaszcz z ołowiu i będąc w stanie ich zdjąć; brnących po kolana w bagnie, niosąc na plecach swoje ofiary; w płonących płaszczach, których nie można znieść. I dla kontrastu poznał pokój, piękno i szczęście dusz, które nie zrobiły nic złego. Z tego wynikało przesłanie: „Każdy na ziemi powinien zastanowić się nad swoim życiem i poczynaniami, aby cieszyć się godziwym życiem i wiecznością.

Legendy greckie nawiązują do mitologii. Piękna legenda „jak powstały pory roku”. Kiedy Demeter ogarnia smutek i przygnębienie na ziemi zaczyna brakować płodów- jest zima, Podczas, gdy do matki powraca córka Persefona, Demeter tchnięta spełnioną miłością matczyną z rodziną obdarowuje ziemię- wszystko kwitnie i dojrzewa?

Ilustracje wykonane przez Wilfrieda Gebhard wzmacniają wyobraźnię. Polecam powrót do  legend.

Maria Stacewicz

29.05.2018 r.  Marek Jóźwik – “Polaków portrety pustynne”

                                                                                    

                               Marek Jóźwik urodzony 10 kwietnia 1947 roku. Były lekkoatleta ,olimpijczyk z Monachium w 1972 roku. Dziś publicysta prasowy i telewizyjny .Autor książki „Polaków portrety pustynne”.

To dowcipny zapis reporterskiej wędrówki po  nadbałtyckich plażach i kurortach ,gdzie jak w lusterku odbija się obraz Polski i Polaków, skołowanych transformację  „globalnie „zagubionych między kapitalizmem a Peerelem.

 Pustynia kojarzy się nam z piaskiem, a piasek jest nad morzem, a więc najdłuższą pustynią w Polsce jest pustynia nad Bałtykiem. Gdzie do kurortów przyjeżdżają Polacy w celu odpoczynku, a są i tacy którzy chcą zarobić. Dawniej wakacje Polak planował przez cały rok. Dzisiaj wystarczy mieć „furę i skórę ,rurę i  jedzie się na wczasy”

 W sposób humorystyczny pisze o naszej zaradności np.: W Krynicy można kupić krówki na sztuki, krówki produkuje producent spod Koszalina ,sprzedaje w Rosji ,gdzie idą jak spodnie dżinsy ”.Inny producent założył folię swojej firmy. „Filia firmy ma wielkość deski do prasowania, plus brezentowe zadaszenie rozmiarów ręcznika frotte”. O podrywaniu na wczasach, o politykach, którzy czują się wybrańcami… „U nas każdy polityk jest to primabalerina mediów. Polskiego polityka cały naród zna, gdyż polityk od tego naród swój ma. Polski polityk nie pełni skromnie oraz z pokorą zaszczytnej służby państwu i obywatelom Polski polityk czuje się wybrańcem ,misjonarzem, kaznodzieją. W zasadzie naród jest mu potrzebny do braw. Oczywiście zaraz potem, jak już zrobił polityka politykiem w wyborach. No i jeszcze do konstrukcji budżetu jest mu potrzebny. Co naród do budżetu wprowadzi, to polityk wyprowadzi. To jest pewne jak dwa razy dwa. Pod tym względem polski polityk to szwajcarski bank”

 Polecam książkę .Polaka pustynnego cieszy byle co? Polak pustynny z kogo się śmieje, a no z samego siebie się śmieje?

Halina Waszkiewicz

26.04.2018 r.  Marai Sandor – “Żar”

                                           

                                         Można powiedzieć, że męska przyjaźń to przecież nic szczególnego, znamy takie przykłady nawet wśród najbliższych. Tym bardziej, że trwają one kilka, kilkanaście a nawet okazuje się kilkadziesiąt lat. Pierwszy raz miałam do czynienia z literaturą węgierską, zdawało mi się, że pozycja mimo że niewielka, o czym tam opowiada. Tak było. Kiedy zaczęłam lekturę, nie mogłam doczekać się następnej stronicy. Akcja niby powolna i rozpoczynająca się od zakończenia historii porwała już od pierwszych zdań.

Cóż, niby opowieść starego człowieka, samotnego po krótkotrwałym małżeństwie miałaby zachwycać? Właśnie tak. Wspaniała opowieść o wielkiej, wspaniałej przyjaźni, gdyby nie kobieta! Tak zwykle bywa, że właśnie najbardziej zainteresowany dowiaduje się o różnych faktach ostatni. Generał, jak gdyby narrator przekazuje czytelnikowi swoje wątpliwości i rozterki wobec przyjaciela Konrada i swojej nieżyjącej już żony-Krystyny.

Spotkanie  starszych panów po 41 latach nie przynosi naszemu bohaterowi satysfakcji. Widocznie taki był zamiar autora, który trzyma czytelnika w napięciu aż do końca i w rezultacie czytelnik pozostaje bez odpowiedzi na nurtujące go pytania. Generał zresztą też!

Mimo to życie w pałacu nareszcie wraca do dawnego porządku. Dwoje starych ludzi – generał i jego wiekowa niania Nini wracają do swoich zajęć, a zaproszony gość, dawny przyjaciel Konrad nie rozwiewa wątpliwości gospodarza.

W sprawie wydarzenia na polowaniu, i jego związku z żoną przyjaciela nie padły żadne wyjaśnienia, przeprosiny, nic! Czytelnik sam powinien rozwiązać tę zagadkę. To wspaniałe pole do popisu. Może było tak, a może inaczej?

Pozycja godna polecenia. Styl prosty i wciągająca akcja decydują o wartości tej historii. Polecam, bo warto!

Elżbieta Duch

17.04.2018 r.  Andrzej Stasiuk – “Taksim”

                                           

                                Gdyby zadał mi ktoś pytanie o czym ta książka? Moją odpowiedzią byłoby: O dwóch dorosłych mężczyznach handlujących używaną odzieżą. O początkowym prowincjonalnym kapitalizmie, o nowej rzeczywistości politycznej i ekonomicznej lat 90-tych. O wędrówkach za łatwym i szybkim zarobkiem. O podróżach po „podkarpackim Beneluksie” między Gorlicami, Budapesztem i Bukaresztem. W czasie tych podróży, z jednej strony zarejestrowanie tego co aktualne i z drugiej rozpamiętywanie przeszłości.

Konstatacja, że kajdany zniewolenia zamieniliśmy na kajdany ekonomiczne. Jednak mimo wszystko wartości świadczące o człowieczeństwie mają szansę przetrwać.

Paweł, narrator powieści, kierowca samochodu dostawczego i Władek jego partner w interesach. Obaj prowadzą handel „obwoźny” używaną odzieżą, oraz podróbkami znanych firm. Są zdecydowani na szybki obrót i zysk. Władek bardziej doświadczony. Przed zmianami systemowymi zajmował się również handlem. Zna małe miasteczka i większe wsie Słowacji, Rumunii, i Węgier. Sprawnie porusza się w tym terenie. Ma już nawiązane kontakty i łatwo nawiązuje nowe.

Władek zakochany w Rumunce Ewie pracuje w kasie „wesołego miasteczka”. Ewa została sprzedana przez swojego ojca szefowi mafii właścicielowi tegoż wesołego miasteczka.

Władek i Paweł dostają zlecenie od mafii. Mają przemycić tanią siłę roboczą (Palestyńczyków) przez zieloną granicę. Zapłatą ma być zwrócenie wolności Ewie.

Handel szmatami, staje się handlem współczesnymi niewolnikami. Po wykonaniu zlecenia, szef mafii nie zamierza wywiązać się ze zobowiązań. Władek człowiek doświadczony życiowo i zdesperowany potrafi wyjść tzw. „obronną ręką”.

Tyle powiem o fabule. Jednak moim zdaniem ważne, a może ważniejszy w tej książce jest sposób opowiadania. Jest to rodzaj gawędy. Narracja, monolog wewnętrzny. Zapisuje to co aktualnie widzi, słyszy i czuje, również myśli, skojarzenia, pamięć. Dostrzega to, co nieraz umyka naszemu oku, uchu i pamięci. Szczególnie gdy jesteśmy niezdolni do refleksji i analizy. Dokonuje podziału na to, co fałszywe i prawdziwe. Bezdroża, małe miasteczka i wsie, dalekie od metropolii. Ludzie w nich żyjący. Odwieczny rytm życia. To jest wędrówka po krainach prawdziwego życia. Potrafi swoje spostrzeżenia opisać. Są zaskakujące. Pisze w sposób życzliwy, nie poucza, nie rządzi ani nie tragizuje. Nie chce świata odmienić dokumentnie.

Życzliwie opisując pomaga ludziom z wyobraźnią i dobrą wolą, zrozumieć innych ludzi i ich świat. Ostrzega przed zacieraniem śladów swojego pochodzenia, ucieczką przed własną pamięcią. Amnezja jest formą pogardy dla samego siebie.

Czytając książki Pana Stasiuka trzeba albo mieć wiedzę encyklopedyczną, ostatecznie dobrze mieć pod ręką atlas, mapę, encyklopedię lub dostęp do Wikipedii.

Tadeusz Gławdel

20.03.2018 r.  Doris Lessing – “Znów ta miłość”

                                           

                                        Doris Lessing urodzona w 1919 roku w Persji, dzieciństwo spędziła w Rodezji na farmie, skąd w 1949 roku przeniosła się do Anglii. Zadebiutowała w 1950 roku powieścią „Trawa śpiewa”. Nagrodę Nobla otrzymała za całokształt twórczości.

W książce „Znów ta miłość ”ukazuje historię Sary Durham, kobiety 65- letniej i młodziutkiej dziewczyny Julie Vernon. Julie Vernon ćwierć krwi murzynka była córką mulatki i syna białego plantatora na Martynice.Ojciec Julie odziedziczył plantację, ożenił się stosownie z francuską arystokratką, ale pozostał opiekunem matki i córki. Kształcił córkę zgodnie z naukę bogatych ludzi. Julie wykształcona, zdolna zakochuje się w oficerze Paulu Imbert. Związek nie ma przyszłości, gdyż jest za duża różnica warstw społecznych.Julie namawia ukochanego, aby uciekli do Francji. Wynajmuje zaniedbaną małą chatę w lesie i tam czuje się szczęśliwa, ale nie na długo.Zachodzi w ciążę, a o Paula upominają się rodzice i wysyłają go na placówkę do Indochin. Ojciec Paula załatwia jej pracę. Julia traci ciążę. Praca daje jej utrzymanie i dużo satysfakcji. Przebywa wśród arystokracji uczy młode panienki z bogatych domów. Uczy przez 4 lata i jako 25-latka wspina się o kilka szczebli na drabinie społecznej.Guwernantka dwóch córek hrabiego Rostanda, pierwsza rodzina w okolicy to duży awans.Kocha się w niej najmłodszy syn hrabiego Remy. Miłość kwitnie. Rodzice walczą z z tym przez 3 lata. Julie zachodzi w ciążę i tym razem rodzi zdrową córeczkę, ale z nieznanych przyczyn dziecko umiera. Potępienie Julii, groźne ostrzeżenia, oskarżenia, że zabiła dziecko, zmusza rodziców Remiego do przerwania tej sielanki i zmuszenia syna do wstąpienia do wojska z dala od ukochanej. Rozpacz i rozdzierająca scena pożegnania i znów samotność. Utrzymuje się z pieniędzy, jakie zostawił jej Remy, ale fundusze szybko się kończą. Ojciec Remiego załatwia jej pracę, jako kopistki partytur. Julie jest bardzo zdolna, komponuje, gra na wielu instrumentach, rysuje i maluje obrazy pastelami i akwarelami. Obrazy sprzedaje w sklepie Pilippe Angersa, nie dorabia się, ale też nie bieduje. W pięć lat po utracie, Remiego przyjmuje oświadczyny Philippe- wdowca dorosłych dzieci. Wciąż mieszka w swojej chatce. Wieczorami chodzi po lesie i kąpie się w świetle księżyca,jest szczęśliwa. Uzmysławia sobie, że po ślubie nie będzie mogła tego robić. W dniu, gdy burmistrz ma udzielić ślubu Julie topi się w basenie.

Na podstawie jej życia powstaje scenariusz i wystawiona jest sztuka pod tytułem „Julie Vernon” najpierw we Francji, potem Anglii i nie tylko. Sztuka przeplata się z realnym życiem, a historia jest dość skomplikowana.

Miłość Sary, kobiety dojrzałej do młodziutkiego aktora Bila, potem reżysera Henrego, czy Andrew jest podobna do miłości Julie, nie może być spełniona w tym przypadku ze względu na dużą różnicę wieku.

Stephen współtwórca scenariusza i jeden ze sponsorów sztuki ulega szalonej miłości do Julie Vernon, kobiety nieżyjącej blisko 90 lat. Zakochuje się w aktorce grającej Julie.Miłość granicząca z obłędem jest chora i doprowadza go do silnej depresji a ostatecznie do samobójstwa. Wszystkich urzekła magia Julie i każdy przestał być sobą. Książka trudna, w której magia przeplata się z rzeczywistością. Historia Sary również skomplikowana, chociażby konflikt siostrzenicy Joyce z jej rodzicami, ale książka warta przeczytania.

Polecam wszystkim miłośnikom dobrej książki.

Grażyna Ołowska

13.02.2018 r.  Jill Mansell – “Spacer w parku”

                                           

                                              Powieść Jill Mansell „Spacer w Parku” to romantyczna, zabawna i wzruszająca opowieść o tym co w życiu najważniejsze. Całość jest bardzo barwna i ciągle coś się dzieje. Posiada świetnie ukazanych bohaterów oraz spójną historię z wieloma życiowymi problemami a jednocześnie jest niezwykle pozytywna i pełna ciepła. Porusza takie tematy jak miłość, przyjaźń, śmierć, zdrady i przebaczenie, homoseksualizm czy też skomplikowane relacje międzyludzkie.

Główna bohaterka Lara po 18-tu latach przyjeżdża na pogrzeb ojca. Jej relacje z ojcem nie były dobre, ponieważ wyrzucił ją z domu gdy miała 16 lat. Dlatego też była zszokowana gdy dowiedziała się, że ojciec zapisał jej w testamencie całą posiadłość.

Opuszczając dom była w ciąży, o której nikt nie wiedział, nawet jej chłopak, któremu nie chciała przeszkodzić w karierze.

Na pogrzebie spotkała swoją przyjaciółkę Evie, która zaprosiła ją na ślub. Niestety ślub się nie odbył z powodu zdrady narzeczonego ale Lara spotkała wtedy Flinna – swoją młodzieńczą miłość.

Lara postanowiła, że wraz z córką Gigi zamieszka w rodzinnym domu. Jej córka bardzo pragnie poznać ojca i nie może doczekać się spotkania z nim. Gdy Flinn odwiedza Larę w jej domu, doznaje szoku na wieść, że ma 18-letnią córkę. Ojciec i córka nie mogą się sobą nacieszyć i nagadać. Nadrabiając długoletnią nieznajomość Flinn próbuje odnaleźć się w roli ojca.

W powieści ukazane są dzieje Lary, która dąży do poznania prawdy o swoim pochodzeniu. Jest to powieść wielowątkowa, w której występują różnorodne postaci jak ciocia Nettie, która przygarnęła ciężarną nastolatkę i pomogła jej wychować córkę, przyjaciółka Evie i jej perypetie miłosne, bogaty raper filmujący mieszkańców czy też Harry, który prowadzi sklep o nazwie „Latające kaczki”.

Wszystkie kobiety w powieści są świetnie ukazane a ich życie to ciąg całkiem normalnych sytuacji.

Jest to lekka i zabawna powieść, która ukazuje, że życie serwuje niespodzianki, czasem bardzo kłopotliwe a czasem dające nadzieję na przyszłość.

Czesława Dębska

12.12.2017 r.  Zofia Turowska – “Janusz Majewski. FILM – kobieta jego życia”

                                           

                                             W książce pani Turowska zamieściła niesamowite motto, którego autorem był Albert Einstein.

„Życie można przeżyć tylko na dwa sposoby:
Albo tak, jakby nic nie było cudem,
Albo tak, jakby cudem było wszystko.”

Temu mottu podporządkowana jest biografia Janusza Majewskiego. Jego całe dotychczasowe życie to jeden, ciągle trwający cud. Artystyczna dusza Majewskiego to jego twórczość, jego filmy. Jeśli chcielibyśmy wymienić tytuły jego filmów, okazałoby się, że są tak różne, że nie mogą być dziełem jednego reżysera. A jednak! Mały chłopiec, który pod choinkę otrzymał dziecięcy projektorek, wraz z nim dostał marzenie.  Z uporem starał się realizować plany artystyczne. W rzeczywistości, po latach film stał się kobietą jego życia. Czy można bardziej pokochać to, co się lubi i uważa za sens życia? Takim właśnie twórcą jest Majewski. Jego „Zaklęte rewiry”, „Zazdrość i medycyna” z wybitnymi kreacjami Marka Kondrata, Lucyny Winiarskiej czy Andrzeja Łapickiego są wielkimi dziełami w polskiej kinematografii. Ale odbiegając od dramaturgii obrazów, możemy oglądać „CK Dezerterów” i śmiać się ze wspaniałych scen, które zapadły w naszą pamięć. Natomiast „Siedlisko” to zwyczajny powrót do miejsc i ludzi z mazurskiej oazy spokoju państwa Zofii i Janusza.

Jednak historia reżyserskiej pracy bohatera to nic innego, tylko droga polskiego filmu przez ostatnie 70 lat. Autorka obdarzyła swoją książkę licznymi fotografiami, dokumentami związanymi z reżyserem, jego pracą i życiem rodzinnym.

Przepiękna historia jednego człowieka, reżysera, twórcy scenariuszy, który wszystko poświęcił dla realizacji swoich marzeń, którym jest wierny od dziecięcych lat.

Polecam tę książkę, bo warto poznać wspaniałą osobowość Janusza Majewskiego.

Elżbieta Duch

21.11.2017 r.  Umberto Eco – “Jak podróżować z łososiem”

                                            Wybitny i uznany pisarz i filozof napisał książkę, w której zawarł swoje przemyślenia w stosunku do człowieka i otaczającego go świata. Sam pisarz z wykształcenia filozof właśnie w ten sposób podszedł do zwykłych, prozaicznych sytuacji w życiu ludzi. Przede wszystkim czytelnik odnalazł w książce wspaniały przewodnik po niezliczonych sytuacjach życiowych. Pokusił się nawet na obliczenie ile czasu poświęca przeciętny człowiek, więc i on, na zwykłe codzienne czynności, przez cały nieprzestępny rok. Z wyjątkową dokładnością dowiaduje się czytelnik na co autor przeznacza czas każdego dnia, miesiąca, roku. Umberto Eco to wyjątkowy obserwator życia i człowieka chociażby ze względu na swoje wykształcenie. Nie dziwią więc porady i ich wyjątkowość. Sam autor jest przekonany, że spojrzenie na to, co otacza każdego z nas i co zaprząta nasza uwagę jest wyjątkowe i jedyne w swoim rodzaju.

Warto przeczytać tę pozycję chociażby ze względu na wyjątkowość tematu, z którym zmierzył się pisarz.

Polecam i zachęcam do przeczytania.

P.S. Ponadto wyjątkowa podróż z łososiem to ciekawe spostrzeżenia wielkiego pisarza na temat bagażu podróżnego. Jeśli chcecie państwo dowiedzieć się co działo się z tytułowym bohaterem, sięgnijcie proszę po książkę.

Elżbieta Duch

31.10.2017 r.  Iza Klementowska – “Samotność Portugalczyka”

                                             Iza Klementowska to autorka zbioru reportaży pt. Samotność Portugalczyka. Dziennikarka publikowała w wielu czasopismach m. in. w Dużym Formacie, Wysokich Obcasach Extra, Newsweeku, Kontynentach, Machinie. Książka napisana m. in. o ludziach, którzy aby przeżyć wyprzedają dosłownie wszystko – listy, zdjęcia, odznaczenia wojskowe. Są to przeważnie ludzie starsi, ludzie różnych narodowości. Na targu można spotkać każdą rasę i kupić dosłownie wszystko. Bieda zmusza Portugalczyków do wyjazdu za granicę, a wielu z tej biedy umiera. Rodzina jest dla wielu oparcie, gdzie mieszkanie z rodzicami to czasem wybór lecz konieczność. Klementowska opisuje historie wielu ludzi, chociażby trzy Marie, które aresztowano za napisanie książki, a która uznano, jako książkę pornograficzną. W tym czasie mówiono, że naturą kobiet jest przebywać w domu, rodzić i wychowywać dzieci, zajmować się domowym ogniskiem. W obronie tych trzech kobiet protestowało wielu znanych na świecie ludzi, z Anglii, Francji, Brazylii czy Stanów Zjednoczonych. Pierwsza feministyczna międzynarodowa akcja  – uwolnić Marie – odbyła się 3 lipca 1973 roku. Rewolucja Goździków zniosła wszelkie procesy sądowe wytoczone przez upadły reżim. Pucz miał miejsce 25 kwietnia 1974 roku. Zamach stanu został przeprowadzony pokojowo, a jedynymi ofiarami była czwórka obywateli zastrzelonych przez funkcjonariuszy policji politycznej podczas oblężenia PIDE. Mieszkańcy Lizbony w dowód wdzięczności żołnierze białe i czerwone goździki. Kwiaty wetknięte w lufy karabinów stały się symbolem rewolucji. Historia Joao Soaresa jest inna od historii Don Augusta, który został aresztowany, gdy wyszedł z domu po gazetę. Nie wrócił na obiad. Aresztowany, torturowany w bestialski sposób w więzieniu spędził miesiąc. W tym czasie za rządów dyktatora Salazara nikt nie mógł spać spokojnie. Historia Joao Soaresa jest inna, ale również daje wiele do myślenia.

Joao Soares miał 400 hektarów własnej ziemi, na której rosły drzewka oliwne. Miał żonę, dwóch synów, lubiących jeździć na plantację. Był oligarchą. W okresie dyktatury Salazara współpraca z dyktatorem była korzystna dla obu stron. Właściciele popierali dyktatora, a on zapewniał im zbyt win na cały świecie.  Portugalia odgrodziła się od świata nic nie eksportując. Joao Soares planował, że za 20 lat, a był 1966 rok, pójdzie na emeryturę i wyjedzie z Lizbony do majątku. W 1975 roku, gdy cała rodzina jeszcze spała obudziło ich mocne walenie w okiennice. Dziesięciu młodych uzbrojonych mężczyzn nie czekało aż gospodarz otworzy im drzwi, tylko je wyważyli i wtargnęli do środka, mówiąc że posiadłość od teraz jest ich własnością. Autorka bardzo obrazowo opisuje przeszukanie mieszkania w poszukiwaniu złota o kosztowności. Gospodarzy zaś jak stali, całą rodzinę wyprowadzono za bramę. Zostali z niczym. W 1975 roku podczas Rewolucji Goździków władze komunistyczne skonfiskowały ponad milion hektarów gruntów, wielu zmuszono do opuszczenia kraju, a wielu uwięziono. Kolonializm – zła laurka Portugali, rasizm – niby nie istnieje, a jednak wielu Portugalczyków uważa, że jednak był i jest. Chociażby dzielnice, w których mieszkają czarnoskórzy, a biali w ogóle tam nie zaglądają.

Dzisiejsza Portugalia jest wielokulturowa i kolorowa, a Portugalczyka mogą wyprowadzić z równowagi korki i ulice Lizbony w godzinach szczytu. Klementowska znakomicie pokazuje zmiany zachodzące w Portugalii. Książka skłania do refleksji. Sytuacja materialna Portugalczyków, dyktatura Salazara – dla jednych największy Portugalczyk – dla drugich kat i oprawca, jak również obyczajowość i konsekwencje kulturowego i politycznego uwikłania w katolicyzm, to historie Portugalczyków zawarte w książce Samotność Portugalczyka. Warto przeczytać. Polecam.

Grażyna Ołowska

03.10.2017 r.  Michael Cunningham – “Godziny”

                                      Najczęściej powieści różnych pisarzy o znanych postaciach z literatury nie odkrywają niczego nowego o nich. Virginia to postać przepełniona wielką namiętnością i talentem literackim. Jej życie to wspaniały temat na film fabularny. Jednak powieść Cunninghama o niej dostarcza nam wspaniałych przeżyć związanych z jej sposobem postrzegania świata. Zwykle tak bywa, że wybite jednostki, wybitni pisarze czy w rezultacie artyści nie zawsze mieszczą się w ramach obyczajowych przyjętych przez społeczeństwo. Wszystko, co nie mieści się w tych ramach budzi nie tyle niepokój, co zdziwienie. Takich sytuacji dostarczała Virginia często. Jednak Cunninghamowi udało się stworzyć trzy postaci kobiet, które w zadziwiający sposób uzupełniają się. każda z bohaterek powieści przedstawia odmienny charakter, sposób widzenia świata czy w końcu realizację własnych potrzeb.

Powieść nabiera tempa mniej więcej w połowie, więc należy z uwagą przebrnąć przez początek. W rezultacie powieść doczekała się adaptacji filmowej z wybitnymi kreacjami światowej sławy artystek.

Powieść Godziny dostarcza wielu przeżyć, ukazuje kobiety, które walczą o siebie, w końcu dają poznać doskonale pióro Michaela Cunninghama. Polecam ciekawą, choć trudną pozycję laureata nagrody Pulitzera i PEN Faulkner Award.

Elżbieta Duch

16.06.2017 r.  Magdalena Witkiewicz – “Pracownia dobrych myśli”

                                        Autorka należy do młodego pokolenia twórców. Jej powieści to przede wszystkim obraz wspaniałego świata, który może być inspiracją dla każdego czytelnika. Tematyka Pracowni dobrych myśli to świat w miarę szczęśliwych ludzi. Ich losy, zagmatwane i pełne niespodziewanych zwrotów są bliskie czytelnikowi. Książka nadaje się na wakacyjne czytanie. Wątek niespełnionego małżeństwa dwojga lokatorów ulicy Przytulnej: Wiesi i Zbigniewa jest rozbudowywany podczas akcji powieści. Kończy się oczywiście szczęśliwie – spóźnionym małżeństwem w zawarciu którego uczestniczyli wszyscy lokatorzy kamienicy. Bohaterowie początkowo samotni nawiązują z biegiem czasu kontakty z innymi poprzez pracę, zainteresowania, czy pasję. Wszyscy oni na kartach książki zaczynają doceniać życie we dwoje, z bliskim człowiekiem i napędzają akcję powieści. No cóż, nie zawsze tak dzieje się w realnym świecie. Ale od czego są wakacyjne powieści. Autorka dała czytelnikowi, a właściwie czytelniczce do ręki poradnik na szczęście. Sama mówi, że szczęście można uszyć z kawałków. Czy zawsze te kawałki pasują do siebie. To idylliczne życie mieszkańców kamienicy to także idylliczny świat, który chcielibyśmy oglądać. Nie zawsze tak jest, ale może tak być! Babcia Pelagia, która rozpoczęła łańcuszek szczęścia w kamienicy do końca jest utożsamiana ze szczęściem jej mieszkańców. To ona schowała suknię ślubną Wiesi, o niej mówi się siadając na starym fotelu w kwiaciarni Floriana.

Polecam tę książkę na letnie wieczory ku odprężeniu po upalnym dniu.

Elżbieta Duch

30.05.2017 r.  Wojciech Tochman – “Córeńka”

                              Książka pt. „Córeńka” autorstwa Wojciecha Tochmana poświęcona jest reporterce i autorce książek Beacie Pawlak, która zginęła tragicznie 12 października 2002 r na wyspie Bali w Indonezji w zamachu terrorystycznym dokonanym przez islamskich fundamentalistów. Na poszukiwania redakcyjnej koleżanki „Gazety Wyborczej” wyrusza Tochman. Tu na miejscu tragedii odnajduje plecak dziennikarki i jej notatki z podróży. Za zgodą rodzinny wykorzystuje je do napisania książki „Córeńka”, bo tak nazywali ją rodzice głównie tata. Autor zastanawia się na ile może to być biografia a na ile fikcja. Część notatek zaginęła więc historia bohaterki jest niepełna i urywa się.

Powieściowa Czajka wyjeżdża w podróż do Azji (podobnie jak  Beata). Dociera do Indonezji i zatrzymuje się na Bali. Brak kontaktu z Czajką niepokoi redakcyjną koleżankę Matyldę, która postanawia wyruszyć jej tropem. Historię Czajki Tochman umieszcza w pierwszej części książki. Czajka to kobieta odważna, pracowita o wielkiej potrzebie samorealizacji, ale też czuła, tolerancyjna i jak każda kobieta czująca mocno instynkt macierzyński. Bohaterka nie lubi bezczynności. Jej życie to częste podróże w poszukiwaniu ciekawych tematów i ciekawych silnych mężczyzn, z którymi mogłaby być szczęśliwa. W życiu i pracy ciągle poszukuje raju. Dla Czajki ostatnim rajem na ziemi jest Bali. Bali zachwyca życzliwością mieszkańców, kolorami, wonnościami i muzyką. Główna religia na wyspie nie wywodzi się z Islamu. Jest to mieszanka buddyzmu, to świat wiary i zabobonów przez mieszkańców podzielonych na dwie strony:

Kaja – strona czysta, dobra, boska.

Kelod – brudna, demoniczna, zła.

Świat ten jest życzliwy i tolerancyjny, który nie dąży do wyparcia innych religii. Tu żyje się w zgodzie z bogami i ludźmi. Przed duchami dobrze się chroni w labiryncie swoich domostw. Zupełnie inaczej postrzegają świat islamscy fundamentaliści. Dla nich centra turystyczne Bali to siedliska zła, rozpusty i grzechu. Islam to jedyna religia pokojowa i najważniejsza. Czajka starała się zrozumieć ich fanatyczną wiarę  i nawet ich broniła w swoich reportażach i żeby ich lepiej poznać studiowała Koran i poznawała ich obyczajowość. Pech chciał, że straciła życie z rąk tych, których starała się zrozumieć. Chciałaby z pewnością porozmawiać z własnym mordercą. Na powitanie nie podałaby mu ręki. Nie z wrogości, tylko z powodu muzułmańskich obyczajów, które dobrze poznała.

Druga część książki to rozmowa autora z matką i siostrą Beaty o jej rodzinnie i kontaktach z córką i siostrą. Tu też opisuje trudności jakie napotyka w poszukiwaniu ciała i jego identyfikacji. Zamieszcza też refleksje na temat książek B. Pawlak „Aniołek”, które za życia nie widziała wydrukowanej, oraz książki „Piekło jest gdzie indziej”. Książka ta to bogata wiedza o świecie Islamu i o fundamentalistach. Zawsze uważała że z każdym trzeba rozmawiać. Na końcu Tochman przedstawia i charakteryzuje zamachowca Imama Samundra, oraz umieszcza wypowiedzi członków jego rodzinny. Szczątki Beaty pochowane są w Milanówku pod Warszawą. Części ich spalono na Bali i rozsypano w Oceanie Indyjskim. Tak więc jest u siebie w kraju i w znalezionym „raju”. Cześć jej pamięci!

Regina Krawczyk

09.05.2017 r.  Jacek Pałkiewicz – “Dubaj. Prawdziwe oblicze”

                               Autor książki Dubaj. Prawdziwe oblicze pokazuje to, czego prawdziwy turysta nie zobaczy, czyni to w dużej mierze dzięki swojemu przewodnikowi autochtonowi Izmirowi. Jak podkreśla Pałkiewicz „…Moralnym obowiązkiem dziennikarza jest pokazać świat takim, jakim jest a nie takim jakim go kreują”. Dubaj to nie tylko oszałamiające bogactwo, ale autorytarny ustój, brak swobód obywatelskich, choć jest miastem muzułmańskim, panuje tam dużo większa tolerancja religijna niż w innych krajach Półwyspu Arabskiego.

Dubaj miasto nowoczesności i bogactwo pokazane czytelnikowi od nieznanej dotąd strony. Za przepychem, luksusem, złotem skrywa się mniej chlubna strona. Pałkiewicz spotykając się z ludźmi z różnych środowisk i narodowości pozyskuje od nich informacje opisując czytelnikowi zupełnie inną perspektywę nie przypominający tradycyjny przewodnik turystyczny. Miasto ukazane jako miejsce pełne kontrastów, rozdarte pomiędzy dawnym modelem życia a nowoczesnością. Tutejsze społeczeństwo jest młode ponad 60% ludzi ma 25 lat lub mniej. Wielu studiuje w USA i Europie nasiąkając kulturą zachodnią. Stąd konflikt tradycji i nowoczesności, świeckości i Islamu. Kobiety udzielają się zawodowe, widoczne są na uniwersytetach, zarządzają, spotykają się w kafejkach, ale to wszystko nie sprawia, że zapominają o tradycji i kulturze, z których są dumne.

W książce znajdujemy wiele ciekawych informacji, które pozwolą lepiej poznać to intrygujące miasto z perspektywy podróżnika. Książka wciąga od samego początku.

Elżbieta Koudah

11.04.2017 r.  Julietta Fay – ” Weranda pełna słońca”

                 Akcja książki rozgrywa się w Stanach Zjednoczonych, w stanie Massachusetts, w mieście Pelham. Autorka opisuje jeden rok życia bohaterki i jej rodziny oraz przyjaciół.

Główną bohaterką książki jest trzydziestoośmioletnia kobieta, o imieniu Jane, matka wychowująca samotnie dwójkę dzieci – syna, niespełna pięcioletniego Oylana oraz córkę, która jest kilkumiesięcznym niemowlęciem.

W książce autorka pisze o codziennym życiu głównej bohaterki, jej rodzinie oraz przyjaciołach, część stron jest pisana w formie pamiętnika. Bohaterka mieszka w niewielkim domku, wybudowanym w latach trzydziestych, gdzie wcześniej mieszkała z matką, ojcem oraz bratem bliźniakiem. Ojciec Jane rozszedł się z matką i opuścił wcześnie rodzinę. Matka obecnie mieszka we Włoszech w Turynie, jest nauczycielką w amerykańskiej szkole i prowadzi zajęcia z zakresu gospodarstwa domowego.

Jane, urodzoną i wychowywaną w małym miasteczku, znaną w całej okolicy, w której wszyscy o wszystkich wiedzą, spotyka nieszczęście. Mąż Robby ginie w wypadku – w trakcie przejażdżki rowerowej zostaje potrącony przez samochód. Jane po śmierci męża nie zostaje sama, otaczają ją ludzie życzliwi, którzy pomagają jej przetrwać trudne chwile, udzielając jej wsparcia w różnych okolicznościach. Jane po śmierci męża jest osobą egocentryczną, zgorzkniałą, zbuntowaną i odrzuca wszelką pomoc, sądząc, że sama może sobie poradzić. Mieszkająca nieopodal ciocia Judy, nie daje za wygraną i postanawia mimo wszystko mieć oko na siostrzenicę i jej dzieci. Nie opuszcza jej również rodzina ze strony matki oraz sąsiadka Shelly, a także młody proboszcz Jake, który od niedawna jest w parafii. Jane dowiaduje się od nieznajomego, który się przedstawił jako August Malinowski, że Robby pozostawił jej prezent urodzinowy, w postaci zapłaconej w połowie sumy za wybudowanie przed domem werandy. Malinowski mówi, że jest budowlańcem i zacznie pracować nad postawieniem werandy. Podczas pracy jest bystrym obserwatorem wszystkiego, co dzieje się w domu Jane. Zaprzyjaźnia się też z małym Dylanem, pozwala mu na zabawy zabronione przez matkę.

Bohaterka boryka się codziennie z trudnościami, stara się by dobrą matką. Na swojej drodze spotyka przyjaźń, która przeradza się w miłość. Początkowo nie pozwala sobie na uczucia, zarówno ze strony księdza jak i budowlańca Tuga, jednak przyjmuje ich pomoc i po bliższym poznaniu zakochuje się.

W książce oprócz miłości dwojga ludzi, płci przeciwnej, autorka opisuje miłość do matki, rodzeństwa, dzieci a przede wszystkim Boga.

Autorka na końcu książki podaje przepisy wypieków, które są podawane na różnych uroczystościach, a głównym jest ciasto z wody: PIECZ CO CHCESZ.

Książka wzrusza, czytając zastanawiałam się nad wieloma sprawami dotyczącymi życia samotnych matek na całym świecie, bo przecież nie wszystkie mają takie szczęście jak bohaterka książki (mimo utraty męża). Bardzo podobał mi się opis związany z przebaczaniem. Czy tak jest w naszym kraju, rodzinach? Jeżeli nie, to może warto by to wcielać w życie.

Po dalszym zastanowieniu, pomyślałam, że autorka nie pisze ‘nic o rodzinie Robbiego, która musiała bardzo cierpieć po jego niespodziewanej i nagłej śmierci w tak młodym wieku. Jak wiele jest takich sytuacji gdzie nie mamy wpływu na los drugiego człowieka? Jak pogodzić się z taką informacją? Myślę, że mogłaby powstać druga książka, równie ciekawa.

Krystyna Aniela Pilarczyk

25.03.2017 r.  Lars Mytting – “Płyń z tonącymi”

                  Edvard ponad 20 lat egzystował w bezpiecznej przestrzeni, której codzienność związana była z uprawą ziemi i cichym trwaniem u boku milczącego dziadka dźwigającego piętno wojennego kolaboranta oraz zagadkę z 1971 r., kiedy to zaopiekował się swoim wnukiem po tragicznej śmierci jego rodziców. Edvard to prosty norweski hodowca ziemniaków. Nigdzie nie był, niczego nie widział. Okolica Saksum jest jego jedynym domem, choć lokalna społeczność napiętnowała dziadka z żoną, zmuszając ich do życia w wyobcowaniu. Dziadek umiera. Ktoś dużo wcześniej przygotowała dla niego trumnę. Edvard zadaje coraz trudniejsze pytania – najpierw lokalnemu pastorowi, potem osobom spoza Norwegii. Usiłuje zrozumieć, co wydarzyło się w 1971 r. we Francji i jaki związek ze śmiercią rodziców ma brat dziadka, Einar.

Jego rodzice zginęli w tajemniczych okolicznościach podczas podróży do Francji. Edvard towarzyszył im w ostatnich godzinach życia, miał wtedy zaledwie 3 latka. Sam zaginął na kilka dni – odnalazł się żywy, odrobinę posiniaczony. Jednak wspomnienia tamtych dramatycznych chwil zupełnie zatarły się w umyśle małego, przerażonego chłopca. Wyrusza na Szetlandy, gdzie poszukuje zaginionych przodków, pragnąc wyjaśnić tajemnicę własnej tożsamości. Poznając własne dzieje, Edvard odkrywa zagmatwane losy kilku pokoleń członków rodziny. To czego dowiaduje się prowadząc śledztwo, układa się w przejmującą opowieść o losach ludzi uwikłanych w wir najbardziej tragicznych wydarzeń XX wieku – I i II wojny światowej. Ich tropem Edvard podąża do Francji nad Sommą, gdzie elementy rodzinnej układanki wreszcie zaczynają się układać.

Płyń z tonącymi to uniwersalna opowieść o historii, fatalnych wyborach podejmowanych w obliczu bolesnych wydarzeń. To również powieść o ludzkich słabostkach, małostkowości, przegranych miłościach i zmorach przeszłości, które nie dają spokoju.

Małgorzata Mędrzycka

04.03.2017 r.  Maria Nurowska – “Bohaterowie są zmęczeni”

            Losy bohaterów Leona i Ludwika Niemczyk autorka umieszcza w skomplikowanej rzeczywistości historycznej, tj. powstanie warszawskie i czasy nowego porządku politycznego powojennej Polski.

Dwaj bracia, dwie różne osobowości i charaktery. Leon mocno stąpający po ziemi i silnym instynktem samozachowawczym (ale nie za wszelką cenę), umiejący sobie radzić w trudnych sytuacjach. Po powstaniu wywieziony do Niemiec. Na wieść o trudnej sytuacji matki wraca do Polski, by znowu wyjechać. Ucieczka nie udaje się. Udał się natomiast wybór zawodu. Aktorstwo to jego balsam na nowe czasy, to jego przeznaczenie. Zagrał około 500 ról. Płodność zawodowa Leona przypomina płodność literacką Marii Nurowskiej.

Mówił o sobie „aktor to sprzedajna kurwa”. Brał dużo ról, bo chciał dużo zarabiać, ponieważ lubił dużo wydawać. To prawdziwy król życia. Nie potępiał też innych np. A. Wajdy za pokazanie w „Popiele i diamencie” dobrego komunisty, czy też czerwonego sztandaru w końcówce filmu „Ziemia obiecana”. Jego spostrzeżenia są bardzo trafne: „Byliśmy biednym narodem, ale myślącym. Teraz elity zajmują się gromadzeniem majątków, a lud przed telewizorem śni na jawie”.

Ludwik spokojny, zrównoważony, opiekuńczy. Dzielny chorąży powstania warszawskiego. Odpowiedzialny za sprzęt, ludzi i młodszego brata Leona. Po powstaniu wywieziony do obozu we Włoszech. Zaraz po wojnie z narażeniem życia organizuje ucieczki przez zieloną granicę. Podczas jednej z nich uciekał też Leon. Była wsypa i aresztowano braci. Leon wyszedł szybko. Nie przyznał się do działalności AK, a jego przekonywujące tłumaczenie podziałały pozytywnie na śledczych. Ludwik uważał, że to honor być żołnierzem AK. Przeżył sześcioletnią gehennę w lochach UB.

Po wyjściu z więzienia ciągle myślał o zorganizowaniu ucieczki. Udało się i wyjechał do Kanady. Ciężko pracował na budowach i w rezerwacie dla Indian. Żył bardzo skromnie. Nie oczekiwał pochwał i poklasków. Przez swoich podopiecznych Indian został nazwany dobry człowiek.

Miał wielki żal do premiera Mazowieckiego za grubą kreskę. Liczył na rozliczenie oprawców. Ludwikowi redaktor TVN Tomasz Sianecki poświęcił jeden z odcinków serialu dokumentalnego „Wielkie ucieczki”. Po 1989 r. Ludwik często przyjeżdżał do Polski – leczył się. Nigdy jednak drogi braci nie zeszły się.

Regina Krawczyk

14.02.2017 r.  Theodor Kroger – “Syberia. Moje miejsce na ziemi”

         To nie jest ta Syberia, którą znamy z polskich doświadczeń. Autor pokazał historię człowieka, Niemca, który został aresztowany i wysiedlony na Syberię. Niemiec, który mieszkał w Rosji został zesłany do Nikitino – miejsca na ziemi, w którym przyszło żyć skazanym. Tu na końcu świata skazani ludzie pracują, znajdują przyjaciół nawet miłość. To jakby niemiecki sposób na życie. Praca jest jedyną wartością, dla której człowiek pozostaje człowiekiem. Dla polskiego czytelnika tak przedstawiona zsyłka na Sybir jest świetlanym marzeniem Sybiraków. Jednak Theodor, dzięki wsparciu ojca i jego pieniędzy jest w szczęśliwej sytuacji. Pieniądze, które otwierały decyzje urzędników, dostarczały żywności. Tej brakowało wszystkim, którzy nie mieli wsparcia z zewnątrz. Historia Theodora mówi jednak o czasach I wojnie światowej i przed wybuchem Rewolucji. Po niej z resztą zmieniły się warunki zesłanych na Syberię. Książka dostarcza nam, czytelnikom wiedzy o Syberii, której polski czytelnik nie zna. Najważniejszym celem było przeżycie w strasznych warunkach dalekiej północy. Sam autor, który jest jednocześnie narratorem nie czuje się tam Sybirakiem, raczej tym który może wiele zdziałać dla innych w tak zwanym niemieckim stylu. W stylu, który preferuje uczciwość, pracowitość, dążenie do perfekcji.

Książkę czyta się dobrze, ponieważ mówi o tych wszystkich faktach i bohaterach, które być może zatarły się w pamięci, a niektóre stały się ostre i jasne. Autor dokonał rozrachunku ze swojego życia na Syberii i za to należy mu się uznanie.

Elżbieta Duch

07.02.2017 r.  Jacek Woźniakowski – “Ze wspomnień szczęściarza”

        Autor to rzeczywiście szczęściarz w pełni tego słowa znaczeniu. Był historykiem sztuki, pisarzem, eseistą, dziennikarzem, tłumaczem literatury. Pełnił także funkcję prezydenta Krakowa w latach 1990 – 1991, ponad to pracował na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim.

Czytając czym zajmował się przez całe swoje długie życie nie dziwi tytuł jego wspomnień szczęściarza. Powieść, może raczej opis wspomnień podzielił na dwie części. Ta pierwsza dotyczy międzywojnia i jego dorastania w otoczeniu ludzi z rodziny i ziemiaństwa szeroko pojętego. Obraz przedwojennej Polski ukazany jest bardzo ciepło i z wielką starannością.

Jest to wspaniała historia dorastania młodego człowieka, jego koligacje rodzinne, edukacja
w wielu miejscach, przyjaźnie aż do wybuchu II wojny światowej. Młody Woźniakowski czynnie uczestniczy w działaniach zbrojnego oporu jako żołnierz. Zostaje ranny, a potem w konspiracji doczeka zakończenia działań wojennych.

Druga część owych wspomnień dotyczy już powojennej rzeczywistości i umiejętnego dostosowania się do panujących nowych warunków jakże odmiennych od tych co minęły. Woźniakowski dzięki swojemu wykształceniu, umiejętności pozyskiwania przyjaciół i odwoływania się do nich stał się jednym z twórców powojennej polskiej kultury. W związku z tym czytamy o jego pracy w Tygodniku Powszechnym, pracy na KUL i przewodzeniu miesięcznikowi „Znak” w latach 1957 – 1959. Ponad to był twórcą i redaktorem naczelnym wydawnictwa ZNAK. Stąd nazwiska Turowicza, Karola Wojtyły, Czapskiego. Znamy te nazwiska i należą one do najwybitniejszych postaci polskiej kultury.

Książkę czyta się bardzo dobrze. Styl pisarza nawiązuje do jego edukacji: starannej i wszechstronnej. Polecam tę książkę bo oprócz powagi i faktów historycznych mamy do czynienia ze specyficznym poczuciem humoru. To zasługa inteligencji Jacka Woźniakowskiego.

Elżbieta Duch

31.01.2017 r.  Chris Bohjalian – “Ruiny przeszłości”

     Powieść wprowadza w czytelnika w dwufazowa fabułę: czas II wojny światowej i lata powojennej rzeczywistości we Włoszech. Fabuła historyczna wzbogacona jest o wątek kryminalny, który nadaje powieści dodatkowy, ciekawy charakter. Toskania jest areną wątku historycznego związanego bezpośrednio z czasem ostatniej wojny. Ukazani bohaterowie zmieniają na naszych oczach swój stosunek do okrucieństw wojny. Różne postawy Włochów wobec niemieckiego koalicjanta pokazują, że człowiek ma zmienną naturę – w zależności od okoliczności.

Losy rodziny Rosatich przeplatają się z dziejami rannej kobiety z czasów wojny. W czasach powojennych, trudnym dla Włochów miały miejsce wydarzenia związane z rozliczeniem bohaterów z przeszłością wojenną. Jak zawsze wojna pozostawia w psychice człowieka ogromne spustoszenie. To dotyczy nie tylko sfery fizycznej, przede wszystkim pozostawia trwałe ślady w psychice. Tytułowe ruiny przeszłości, to jak można się domyśleć zrujnowane ludzkie losy. Wojna zawsze niszczy i sieje spustoszenie nie tylko w otoczeniu człowieka, jeszcze większych spustoszeń dokonuje się w ludzkiej psychice i to trwałych oraz nieodwracalnych.

Powieść czyta się bardzo dobrze, ciekawi szczególnie wątek kryminalny, który czyni tę pozycję wyjątkową i pełną zaskakujących sytuacji.

Elżbieta Duch

24.01.2017 r.  Chantal Acevedo – “Cuda przeszłości”

      „Cuda przeszłości” Chantal Acevedo jest barwną powieścią o pasji, nadziei i wielkiej woli przetrwania. Niezwykła saga rodzinna, historia miłosna i wstrząsająca relacja z walk przeciwko tyrani.

W książce przeplatają się dwa światy – okres podczas ataku huraganu Flora i wspomnienia Marii Sireny z dzieciństwa, młodości i dojrzałości. Przedstawione jest wiele dramatycznych zdarzeń wiążących codzienne życie z polityką i burzliwą historią Kuby. Szczególnie tragiczne są doświadczenia z obozu koncentracyjnego, w którym Hiszpanie więzili rebeliantów i ich rodziny.

Powieść zaczyna się w 1963 r., gdy Kubę tuż po rewolucji Fidela Castro atakuje niszczycielski huragan Flora, który w powieści jest tylko tłem dla tej niezwykłej historii.

Siedem starych kobiet zostaje ewakuowanych i uwięzionych w dawnej rezydencji gubernatora, a wokół szaleje żywioł. Maria Sirena, aby pomóc towarzyszkom przetrwać ten trudny okres snuje niewiarygodną opowieść o swoim dzieciństwie, które przypadało na czas kubańskiej wojny o niepodległość. Opowiada o kraju ogarniętym wojną domową, o losach rodziców, którzy byli bojownikami o wolność, partyzantce, protestach społecznych i codzienności w obozie koncentracyjnym. Pięknie opowiada o swojej matce, odważnej kobiecie, która walczyła, cierpiała, kochała namiętnie i marzyła o lepszym życiu dla swojej rodziny.

Książka ta napisana jest w przejmujący sposób budząc w czytelniku wiele wzruszeń. Niesamowity jest nastrój, w którym teraźniejszość przeplata się z przeszłością, przywołując bolesne wspomnienia kładące się cieniem na życiu bohaterki. „Cuda przeszłości” to mocna i poruszająca powieść, która wciąga od pierwszych stron. Autorka ukazuje jak wiele cech możemy odziedziczyć po przodkach i jak ważna jest pamięć o korzeniach.

Czesława Dębska

28.12.2016 r.  Renata Lis – “Ręka Flauberta”

                               Zwykłe historie opowiadające o życiu wybitnych twórców literatury cieszą się sporym zainteresowaniem. Tak również stało się z biografią Gustawa Flauberta. Autorka Renata Lis przedstawiła tę postać jak pierwszoplanowego bohatera doskonałej powieści.

Powieść czyta się z wielkim zainteresowaniem. Flaubert nie był zwykłą postacią, zwykłym człowiekiem. Jego droga do pisarstwa jest równie ciekawa i interesująca, co kontakty z Kucziuk-Han. Życie Flauberta naznaczone od najmłodszych lat śmiercią było ciągłą wędrówką za szczęściem. Tego szczęścia szukał na wszelkie sposoby. Wędrówki po świecie dostarczały twórcy doświadczenia w kontaktach z ludźmi i różnymi kulturami. Zachwycała go przyroda i ludzkie charaktery. Fascynował go Wschód, a szczególności Egipt i Kucziuk-Han.

Renata Lis wspaniale przedstawiła postać wielkiego francuskiego pisarza jako zwykłego człowieka, któremu nie są obce wady, złośliwości, niechęć i wielka, trwająca całe życie pogoń za szczęściem, za miłością.

Najbardziej znaną powieścią Flauberta jest „Madame Bovary”. Ten obraz kobiety, która szukała szczęścia towarzyszył jej twórcy przez całe życie. Książka o pisarzu dostarczyła czytelnikowi przede wszystkim wiedzy o Flaubercie jak o każdym z nas, o człowieku który wiele poświęciłby, żeby zaznać miłości i akceptacji. Wieczna ciekawość świata mimo smutnego bagażu doświadczeń jest domeną ludzi bardzo wrażliwych i ciekawych świata. Takim właśnie twórcą był Gustaw Flaubert. Piękna, tragiczna postać, która mimo wielu nieszczęść osiągnęła wielki talent w przekazywaniu rzeczywistości pięknym, zrozumiałym językiem o losach ludzi i ich uwikłaniu w codzienność i ideału, do których dążą. Warto przeczytać!

Elżbieta Duch

28.12.2016 r.  Elena Ferrante – “Genialna przyjaciółka”

                            Ferrante przeanalizowała dzieciństwo, młodość i dojrzałość człowieka z perspektywy kobiety, która chce znaleźć sens i konsekwencję poszczególnych zdarzeń. Każdy człowiek jest inny i ma różne potrzeby. Jest to historia dwóch kobiet, która nas zaskakuje. Analiza jest przez autorkę mistrzowsko przeprowadzona i prowadzi do górnolotnych wniosków.

 Nie zawsze wybieramy w życiu taką drogę, która jest dobra, bo nie potrafimy wszystkiego przewidzieć. Czasem wybieramy to, co w dalszej perspektywie daje szczęście, czy stabilizację. Autorka jest twórczynią serii książek, których dylematy wyborów są osnową akcji. Język powieści powoduje, że dobrze się czyta tekst i daje on doświadczyć radości z czytania. Bohaterki nakreślone są bardzo wyraziście, a ich problemy często przybliżają nas do nich. Nic nie jest wieczne, dlatego zmieniają się czasy, sytuacje i ludzkie charaktery. To także czasy, kiedy nie kobieta decyduje o sobie i swojej przyszłości. Świat bohaterek to przede wszystkim świat dominujących mężczyzn. W takim świecie kobieta i jej pragnienia stają się mniej ważne niż cele dominujących mężczyzn. Jednak w takim właśnie świecie przyjaźń między kobietami, koleżankami, przyjaciółkami jest tym bardziej cenna
i ponadczasowa.

Bohaterki są różne pod wieloma względami: urody, wykształcenia, celów, czy pragnień. Łączy ich przyjaźń i to jest piękne!

Elżbieta Duch, Elżbieta Koudah

29.11.2016 r.  Eustachy Rylski – “Obok Julii”

th7

              Bohaterem powieści Eustachego Rylskiego jest Janek Ruczaj, młody człowiek, którego dzieciństwo i młodość przypadały na okres tuż po II wojnie światowej na Śląsku. Tak zresztą jak na Śląsku, do innych dzielnic Polski, na tzw. Ziemie Odzyskane trafiali ludzie z różnych stron kraju. Przenosili ze sobą nowe zwyczaje i obyczaje, które były różnie przyjmowane przez miejscowych. Tak jak Janek, który wychowany przez kobiety nie zawsze umiał znaleźć się w koedukacyjnym towarzystwie. Jego dzieje są bardzo charakterystyczne dla powojennej Polski, w której krystalizowały się socjalistyczne wartości. Uczniowi szkoły podstawowej objawiła się nowa nauczycielka – Julia Neider. Była ideałem młodego człowieka. Tylko tyle. Jednak życie Janka potoczyło się zupełnie inaczej, bez Julii. Najbardziej charakterystyczną cecha bohatera to „mieć by być”. Tej dewizie poświęcił swoje dorosłe życie. Czytelnik oczekuje po tytule powieści wątku miłosnego z Julią w tle. Niestety, nic z tego. Natomiast sam bohater, Jan zasmakował w burzliwym przeżywaniu swojego życia. Dotyczyło to również jego postawy wobec ludzi i prawa.

Powieść dość słabo kreśli relacje pomiędzy poszczególnymi bohaterami, jedynie je sygnalizuje. Styl Eustachego Rylskiego jest dość „ciężki”, ponieważ lektura nie jest przyjemnością, ale ciężką pracą, żeby dotrwać do końca historii Jana Ruczaja.

Elżbieta Duch

15.11.2016 r. Piotr Kłodkowski – “Doskonały smak Orientu”

doskonaly_smak_orientu_300x3001

                Coraz częściej w swoich nie tylko turystycznych wędrówkach trafiamy do krajów określonych wspólnym mianem Orientu. Zbiór reportaży Piotra Kłodkowskiego nie tylko przybliża ten kierunek świata, ile pokazuje odmienności geograficzne i mentalne mieszkańców dalekiego Wschodu. Europejczykom zdaje się, że tylko w Europie jest kultura, demokracja i sztuka kształtująca byt obywatela świata. Autor udowadnia czytelnikowi ogrom wartości intelektualnych, gospodarczych, kulturowych i społecznych mieszkańców Orientu. Najczęściej popełnianym błędem Europejczyka wędrującego po tych terenach jest postrzeganie krajów i ludzi przez pryzmat europejskości. Nic bardziej błędnego. Czasem nie umiemy zachować się w miejscach, których nie znamy, bo nic o nich nie wiemy.  Nie przygotowaliśmy się do podróży i nie zapoznaliśmy się z odmiennością Orientu. Często to po prostu bezmyślność.

Autor nie pokazuje nam dalekich Indochin z perspektywy turysty chłonącego wszystko „jak leci”. Pokazuje świat tak odmienny od stereotypu pocztówki z podróży. Jest to świat fantastycznie funkcjonujący z kulturą starszą niż cała Europa, mentalnością przyjaznych i serdecznych ludzi, którzy potrafili bronić siebie, bliskich i kraju w niewyobrażalny, zaciekły sposób, gdzie walka o przetrwanie znaczy zupełnie co innego niż u nas.

Twierdzenie, że nasza europejska cywilizacja to coś lepszego niż wszystko inne na świecie świadczy jedynie o braku pokory wobec innych. Należy wziąć pod uwagę fakt, że Kłodkowski przedstawił nam nie tylko przewodnik, ale paletę doznań człowieka, który przeżył zderzenie z innością ludzi i świata Orientu.

Polecam tę pozycję.

Elżbieta Duch

08.11.2016 r. Tomas Venclova – “Opisać Wilno”

t-venclova-opisac487-wilno11

                Tomas Venclova urodzony i wychowany w Wilnie jest dziś wykładowcą na uniwersytecie Yale w Stanach Zjednoczonych. Wilno jest tym miejscem dla autora, do którego często i chętnie wraca. Jest wiele pozycji, które o Wilnie i Litwie przekazały prawie wszystko. Venclova odkrywa w tym mieście aspekty wielu wydarzeń tragicznych ale także pełnych radości. W prawdzie jest to miasto z długą historią mającą siłę oddziaływania na sąsiadów, jest również tym miejscem, do którego ściągali mieszkańcy całej Europy. Tygiel narodowościowy niósł ze sobą przenikanie tradycji, historii, zwykłych ludzkich losów, radości istnienia i krzywdy. Miasto z mgły, nad zimnym i mrocznym Bałtykiem stanowiło kres wędrówek po złoto północy – jantar. Podobno sam Odys, jak wspomina autor przypłynął po bursztyn z zalanej słońcem Itaki.

Do najbardziej znanych w literaturze i historii należą: Adam Mickiewicz, Czesław Miłosz i Józef Piłsudski.

W tej pozycji autor jawi się jako patriota, który jednocześnie potrafi trzeźwo i obiektywnie przedstawić losy Wilna. Polacy mają z tym miastem szczególne związki. To powoduje, że fascynacja Wilnem rośnie wraz z upływem lat. Dziecięce wspomnienie przesłaniają współczesną nieubłaganą rzeczywistość. Historia miasta to także doświadczenia nacjonalistyczne, wojenne, socjalistyczne
i współczesne.

Venclova starał się przede wszystkim przybliżyć dzieje miasta i ludzi w sposób obiektywny dostarczając czasem faktów zupełnie nowych, ale rzeczywistych.

Wszystkim, którym Wilno jest drogie i tym, którzy chcą wybrać się tam polecam tę pozycję.

Elżbieta Duch

25.05.2016 r. Lucinda Riley – “Tajemnice zamku”

d_2701

Jeśli odważysz się sięgnąć w przeszłość, możesz odnaleźć klucz do przyszłości…
Dzisiaj…
Emilie zawsze starała się żyć zupełnie inaczej niż jej arystokratyczni przodkowie. Marzyła, by zostać weterynarzem. W zupełności wystarczało jej paryskie mieszkanie, skromne życie i praca. Aż do śmierci matki, kiedy to stała się jedyną spadkobierczynią zamku na południu Francji.Wspomnienie czasów dzieciństwa, kiedy świat zaczynał się i kończył w starej bibliotece pełnej regałów z książkami, oraz czytającego z nią ojca powstrzymują Emilie przed sprzedażą nieruchomości.Przeglądając stare wolumeny, Emilie natrafi a na wypełniony wierszami notatnik i znajduje nić łączącą ją z przeszłością oraz ślad tajemniczej i pięknej Sophie, której tragiczna historia na zawsze zmieniła losy rodziny Emilie.
…i wczoraj
Rok 1943. Młoda agentka brytyjskiego wywiadu, Constance, po przyjeździe do Francji natychmiast zostaje odcięta od łączników. Przypadkowo trafi a do domu francuskich arystokratów, który okazuje się siedliskiem kłamstw i tajemnic. Musi zmierzyć się z intrygami i niebezpieczeństwami oraz stanąć przed wyborami, których konsekwencje wyznaczą losy przyszłych pokoleń…
(żródło: www.wydawnictwoalbatros.com)

26.04.2016 r. Olga Tokarczuk – “Bieguni”

Uhonorowana Literacką Nagrodą Nike, jedna z najgłośniejszych i najszerzej komentowanych powieści ostatnich lat.

Co mamy wspólnego z biegunami – prawosławnym odłamem starowierców, ludźmi, którzy zło oswajają ruchem? Ile jest w nas z biegunów?

Od dawnych sułtańskich pałaców przez siedemnastowieczne gabinety osobliwości po współczesne hale odlotów – Olga Tokarczuk zabiera czytelników w niezwykłą podróż przez różne miejsca i czasy. Zaprasza do wspólnego oswajania migotliwej, fragmentarycznej rzeczywistości, do porzucania utartych szlaków. Ta powieść nie ma granic – dzieje się na całym świecie.

12.04.2016 r. Jane Austen – “Perswazje”

427126-352x500

Trzykrotnie zekranizowana powieść obyczajowa znakomitej angielskiej pisarki Jane Austen, po raz pierwszy wydana już po jej śmierci. Błyskotliwe połączenie portretu szlachty angielskiej początku XIX wieku oraz intrygującego romansu.
Pomimo urody, dobroci i niezwykłej delikatności Anna Elliot wciąż jest samotna, żyje “przy rodzinie”. Jako młoda dziewczyna, pod wpływem perswazji i dobrych rad, zerwała zaręczyny z kapitanem marynarki Fryderykiem Wentworthem. Ten, zraniony i pełen żalu, wyruszył na morze. Przez wiele lat nie mieli ze sobą żadnego kontaktu… Ale czy można całkowicie wyrzucić z pamięci wielką miłość? I czy czas zmienia ludzi tak, że nic już do siebie nie czują? (źródło: lubimyczytać.pl)

5.04.2016 r. Wojciech Jagielski – “Nocni wędrowcy”

nocni-wedrowcy-b-iext34475857

Nocni wędrowcy to reporterskie studium jednego z najbardziej niespokojnych państw na Ziemi – Ugandy. Wojciech Jagielski rozpoczyna swoją opowieść w Gulu, gdzie poznaje dzieci-weteranów wojny w kraju Aczolich na prawym brzegu Nilu. Autor przytacza ich wstrząsające opowieści w służbie Armii Bożego Oporu, do której zostały wcielone siłą. Prawie wszystkie z nich zmuszone były zabijać. Niektóre nawet własnych rodziców i rodzeństwo. Jagielski prowadzi nas przez najtrudniejszy okres w dziejach Ugandy – czasy rządów dwóch krwawych dyktatorów – Miliona Obotego i Idi Amina – którzy razem odpowiadają za śmierć niemal miliona ludzi. Odmalowuje również postać, niezwykle kontrowersyjnego, obecnego prezydenta Ugandy – Museveniego – który z uwielbianego wyzwoliciela powoli staje się typowym afrykańskim satrapą. Nocni wędrowcy są nie tylko o polityce i wojnie. To również zbiorowy portret Ugandyjczyków, którzy zmęczeni niemal trzydziestoma latami wojen, od dwóch dziesięcioleci sukcesywnie odbudowują swój kraj.

Trupów było tak wiele, że nie nadążano z ich grzebaniem, zapominając o odprawieniu wszystkich rytuałów i obrzędów, koniecznych przy pochówku.(…)

W rezultacie, na zielonych wzgórzach Luwero pojawiła się nieprzebrana wprost liczba duchów ludzi pomordowanych w wojnach. Nie odprawione w drogę jak trzeba, nie otrzymawszy należytej ofiary, duchy nie wędrowały do krainy zmarłych, lecz nadal pozostawały w świcie żywych, szukając ukojenia a także zemsty. Mściły się ściągając na swoich krzywdzicieli plagi nieszczęścia.(…)

Na prawym brzegu Nilu, w kraju Aczolich wierzono, że właśnie zaniedbanie pogrzebowych rytuałów, zakłócenie właściwego porządku rzeczy i będąca tego wynikiem niezwykła wprost mnogość złych, żądnych zemsty duchów pomordowanych na wojnach ludzi, stała się przyczyną nieszczęść, jakie spadły na ich kraj i całą Ugandę. (źródło: lubimyczytać.pl)

8.03.2016 r. Szymon Hołownia – “Bóg. Życie i twórczość”.

znak_2010_b_zycie

Szymon Hołownia uwielbia ambitne projekty. Taki jest również ten: książka, która ma być pierwszą na świecie biografią Boga! Jak na biografię przystało, autor zaczyna od samego początku, czyli – no właśnie, od kiedy?
Relacja Boga i czasu to jeden z poruszanych przez Hołownię fascynujących tematów. Znany dziennikarz opisuje nasze wyobrażenia dotyczące Stwórcy, próbując odpowiedzieć na najczęściej nurtujące nas pytania: czy rzeczywiście Bóg jest jeden, dlaczego w Starym Testamencie bywał okrutny i mściwy, a w Nowym twierdził, że najważniejsze to kochać i przebaczać, czemu nie daje się zobaczyć, dlaczego objawił się akurat Żydom i czym jest Trójca Święta?
Najważniejsze teologiczne koncepcje, charakterystyczny styl Hołowni i liczne osobiste refleksje autora na temat jego stosunku do Stwórcy to wybuchowa mieszanka! (źródło: lubimyczytać.pl)

1.03.2016 r. Bohumil Hrabal – “Miasteczko, w którym czas się zatrzymał”

miasteczko-w-ktorym-czas-sie-zatrzymal-b-iext36190039

Jeden z najwybitniejszych tomów prozatorskich Bohumila Hrabala z wyraźnymi wątkami autobiograficznymi, sięgający do wspomnień autora z rodzinnego Nymburka.

23.02.2016 r. Tara Conklin – “Służąca”

sluzaca-b-iext43258549

Osadzona w XIX-wiecznej Wirginii i współczesnym Nowym Jorku, barwna opowieść o miłości, historii i sztuce, splatająca losy dwóch niezwykłych kobiet
Lina Sparrow, młoda i ambitna prawniczka zatrudniona w znanej kancelarii na Manhattanie, otrzymuje zadanie, które może ją wywindować na szczyty palestry: ma przygotować zbiorowy pozew o wielomilionowe odszkodowania dla potomków amerykańskich niewolników.
Podczas zbierania materiałów, Lina natrafia na ślad Lu Anne Bell, XIX-wiecznej malarki. Czy jej obrazy mogły być dziełem ciemnoskórej służącej, siedemnastoletniej Josephine? Jej potomek byłby idealnym powodem w procesie. Lina postanawia dowiedzieć się czegoś więcej na temat losów młodej służącej i odkrywa kolejne sekrety, dotyczące również jej własnej rodziny… (źródło: lubimyczytać.pl)

01.2016 r. Jacek Hugo-Bader – “Biała gorączka”

biala goraczka_6283592

“Pojechałem do ZSRR kilka razy w 1991 i 1992 roku i więcej nie chciałem. Fantastyczni ludzie i obraza rozumu. Wielka sztuka i poniżające poszukiwania z opuszczonymi spodniami choć kawałka papieru toaletowego. Wspaniała architektura i okno wychodzące na górę śmieci na wysokość drugiego piętra. Zabrakło mi wtedy reporterskiego zrozumienia, zabrakło determinacji. I oto Jacek Hugo-Bader wchodzi w imperium dla mnie. Bo kiedy czytam jego reportaże, mam wrażenie, że specjalnie dla mnie-czytelnika przeżywa te wszystkie przygody. Przeżywa je niejako w moim imieniu. Wiem, że inni też mają takie wrażenie: czytają i czują, że to jest ich człowiek tam. I włazi, gdzie ja bym się bał wleźć. Ryszard Kapuściński opisywał imperium z lotu ptaka; uchwycił mechanizmy myślenia, zachowań, procesów. Hugo-Bader opisuje imperium z perspektywy wałęsającego się psa; chwyta mechanizmy myślenia, zachowań, procesów i na dodatek szczura za ogon.”
Mariusz Szczygieł, reporter

“Biała gorączka (obłęd opilczy) jest efektem długiego ciągu alkoholowego, nazywanego po rosyjsku zapojem. Jej objawy to bezprzedmiotowy strach, halucynacje i agresja. Postsowiecki świat opisany przez Hugo-Badera to rzeczywistość w delirium tremens… W takie obszary turyści się nie zapuszczają, nie rekomendują ich też biura podróży. To przestrzeń włóczęgów wszech maści. Świetna proza!”
Mariusz Wilk  (źródło: lubimyczytać.pl)